Szczupakowe chwyty
Szczupakowe chwyty

Przetłumacz:

Miniona niedawno majówka, to dla wielu wędkarzy początek spiningowego sezonu. Ci, którzy zaczęli łowy już na samym początku roku, również wypatrują tej daty z uwagi na zakończenie okresu ochronnego na szczupaki i bolenie. Jeden i drugi gatunek posiada rzeszę zwolenników, żeby nie powiedzieć, fanów.

Średnia ocen:

Obserwując popularne portale społecznościowe, czy wędkarskie fora, widać wyraźnie, iż sympatia, jaką darzą wędkarze tych drapieżców, jest w miarę równo podzielona. I choć osobiście, podczas majowego otwarcia należę do #teamboleń, jak sami zobaczyliście już po tytule, artykuł adresowany jest głównie do szczupakowców, choć... tak naprawdę każdy wędkarz, mam nadzieję, wykorzysta te informacje w swoim codziennym łowieniu, gdyż część z tych zasad można swobodnie zastosować podczas łowienia innych ryb.

Poniższy tekst, będzie nie o samym stricte łowieniu. To już mamy za sobą, choć zdaję sobie sprawę, że o tym nidy za wiele. Skoro jednak już mniej więcej wiemy, jak rybę skusić do brania, pozostaje nam ją wyholować i podebrać. O ile hol bywa często elementem najbardziej spontanicznym, o tyle podebranie potrafi przyspożyć wielu kłopotów, ale i poważnych niebezpieczeństw. Jak sobie z tym poradzić? Zapraszam do lektury.

Po pierwsze – kołyska i podbierak
Nie ma wątpliwości, że duży, obszerny podbierak ze sztywną ramą i gumowaną siatką, to pierwsze z narzędzi, które przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o bezpiecznym podebraniu zdobyczy. Jest to pewne i popularne rozwiązanie, choć nie pozbawione wad. Po pierwsze, biorąc pod uwagę bezpieczeństwo naszych zdobyczy, to gumowana siatka chroni je przed otarciami i nadmierną utratą warstwy ochronnego śluzu, jednak zdarza się, że szamocząca się w siatce ryba, uszkodzi sobie płetwy o oczka siatki. Równie poważnych obrażeń, tym razem w obrębie paszczy, może doznać wciąż walcząca w podbieraku ryba, kiedy któryś z wolnych grotów utknie w siatce, a pozostałe wciąż tkwią w rybiej tkance. Pod względem odniesionych obrażeń, zdecydowanie korzystniej wypada tzw. "kołyska", bardzo popularna za wielką wodą, gdzie korzystają z niej tamtejsi łowcy ogromnych muskie. Zastosowanie tych akcesoriów niesie jednak za sobą niemałe ograniczenia, przede wszystkim logistyczne. Nie stanowią one oczywiście problemu, kiedy łowimy z dużej komfortowej łodzi. Jednak podczas samotnych wypraw, brodzenia, lub pokonywania kilometrów zarośniętego brzegu, stanowią niepotrzebny balast, czasem wręcz uniemożliwiający łowienie. Ostatnim, choć najmniej istotnym argumentem, jest dla mnie fakt satysfakcji i poczucia kompletności połowu, który po udanym podebraniu życiowego okazu ręką, sięga zenitu.

Długie szczypce i przecinaki do drutu to obowiązkowe wyposażenie
Długie szczypce i przecinaki do drutu to obowiązkowe wyposażenie

Chwytakom mowię "NIE"
Rozwiązaniem i ratunkiem dla wędkarzy łowiących mobilnie, wydają się być różnej maści chwytaki. Osobiście nie jestem ich zwolennikiem i Wam również ich nie polecam. Może i są bezpieczne dla wędkarza, ale, zwłaszcza w rękach niedoświadczonego łowcy, na pewno nie dla naszych zdobyczy. Szczęki chwytaka potrafią poczynić ogromne szkody w szczupaczej paszczy, prowadząc do jej poważnych uszkodzeń i deformacji, a w najgorszym wypadku, nawet do śmierci ryby. A już zupełnym nieporozumieniem są dla mnie rozwiązania wielofunkcyjne, czyli połączenie chwytaka z wagą. Dokonanie pomiaru masy ciała naszej zdobyczy, odbywa się poprzez zablokowania szczęk na rybiej żuchwie, a następnie jej pionowego uniesienia, co skutkuje nienaturalnymi przeciążeniami w obrębie nie tylko paszczy, ale i kręgosłupa ryby. Błagam, nie róbcie tego.

Po drugie – chwyt dłonią
Nie mam wątpliwości, że powyższą umiejętność powinien opanować każdy, mianujący się wędkarzem. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie jest to, zwłaszcza na początku, ani łatwe, ani w 100% bezpieczne, jednak z pewnością najbardziej sportowe podejście do kwestii zakończenia holu. Aby jednak pamiątką ze spotkania z wielką rybą, było dla nas zdjęcie z okazem, a nie z pracowni RTG, należy pamiętać o kilku istotnych zasadach. Przede wszystkim, już w końcowej fazie walki powinniśmy, w miarę możliwości, dokonać wstępnej oceny odnośnie tego, gdzie znajduje się przynęta, jak zapięta jest ryba, a także oszacować gabaryty ryby, czy powinniśmy wykonać chwyt za kark, czy też pod pokrywę skrzelową. Ten pierwszy zastosujemy do podebrania szczupaków o długości do około 80-85cm, a drugi do ryb większych. Oczywiście, są to rozmiary mocno orientacyjne, gdyż ryby o tej samej długości, w zależności między innymi od pory roku i tym samym kondycji, mogą znacznie różnić się gabarytami. Należy też mierzyć siły na zamiary i brać pod uwagę rozmiar własnej dłoni. I tak, może się zdarzyć, że swobodnie podbierzemy za kark wychudzoną, 95cm "mamuśkę", a innym razem, z trudem objąć odpasionego osiemdziesiątaka i konieczny będzie chwyt pod pokrywę skrzelową.

Paszcza pełna ostrych zębów i dwie kotwice - uwaga na dłonie!
Paszcza pełna ostrych zębów i dwie kotwice - uwaga na dłonie!

Chwyt za kark
Aby poprawnie w ten sposób podebrać rybę, należy chwycić ją z góry, tuż za głową. Dobrze jest, jeśli kciuk i palec wskazujący sięgną do nasad płetw piersiowych, jednak nie jest to konieczne. Należy pamiętać, by wykonać pełny chwyt, całą dłonią, tak, by palcami objąć rybę właśnie mniej więcej na wysokości płetw piersiowych, a nie wkładać palców pod pokrywy skrzelowe. Niebezpiecznym dla ryby będzie też chwyt zbyt blisko jej głowy, gdyż istnieje ryzyko wciśnięcia pokryw skrzelowych, co może uszkodzić delikatne organy, jak i uniemożliwić jej w przyszłości oddychanie. Chwyt wykonujemy mocno i zdecydowanie, ale z wyczuciem. Tak, by kontrolować naszą zdobycz, ale nie ściskać jej przesadnie, mając na uwadze chęć jej późniejszego uwolnienia. Taki chwyt ma jeszcze jedną zaletę - można go w dowolnym momencie zwolnić, bez ryzyka dla wędkarza i przede wszystkim ryby, jeśli ta znajduje się nad wodą. Chwyt za kark można też, choćby w teorii, zastosować na rybie relatywnie mało zmęczonej, co jest bardzo istotne, zwłaszcza w ciepłych porach roku.

Prawidłowo wykonany chwyt za kark
Prawidłowo wykonany chwyt za kark

Chwyt pod pokrywę skrzelową
Nieco bardziej skomplikowany, choć uważam, że wcale nie trudniejszy, niż chwyt za kark. Kwestia treningu i pewności wykonywanych przez siebie ruchów. Aby poprawnie go wykonać, należy prawą ręką chwycić zdobycz pod prawą pokrywę skrzelową, lub analogicznie, z drugiej strony. Taki układ zapewni możliwość bezpiecznego umiejscowienia palców. Decyzję o tym, z której strony podebrać rybę, osobiście podejmuję najpierw na podstawie umiejscowienia wabika w rybiej paszczy, a dopiero później, w grę wchodzą kwestie wygody. Jestem osobą praworęczną, ale ponadmetrowe ryby podbierałem już zarówno lewą, jak i prawą ręką. Wykonanie chwytu ręką "słabszą", wcale nie jest jakimś wielkim utrudniem. Ok, a więc do meritum. Najpierw, w końcowej fazie holu luzujemy nieco hamulec, na wypadek zrywu ryby. Następnie, mając rybę w zasięgu ręki, wsuwamy palce pod jej pokrywę skrzelową i, co najważniejsze, nie tracąc kontaktu z jej wewnętrzną stroną, wsuwamy całą dłoń, kciuk opierając o jej zewnętrzne powłoki, pod żuchwą, najlepiej na jej środku. Dlaczego tak? Otóż wsuwając palce pod pokrywę skrzelową, musimy zachować dystans o od listków skrzelowych. Raz, żeby ich nie uszkodzić, a dwa, by uniknąć kontaktu z ostrymi ząbkami umiejscowionymi na łukach skrzelowych. Równie ważne jest płaskie ułożenie kciuka. Raz, by nie przebić nim miękkiej tkanki, a dwa, by czasem nie znalazł się w pobliżu rzędu ostrych zębów w rybiej paszczy. Ważna wskazówka – tak wykonanego chwytu absolutnie nie zwalniamy! Nawet, jeśli ryba zacznie się szarpać. Jeśli jest już poza wodą, to opanowujemy ją drugą ręką, lub dajemy się wyszaleć w wodzie, jeśli jeszcze jej nie unieśliśmy. Swobodne zwolenienie chwytu grozi poważnymi obrażeniami zarówno łowcy, jak i ryby! Ryby większe, bardziej odpasione, OBOWIĄZKOWO podtrzymujemy drugą dłonią w okolicy brzucha i generalnie unikamy dłuższego przetrzymywania ryby w pozycji pionowej.

Paradoksalnie im większa ryba tym łatwiej wykonać chwyt za pokrywę skrzelową
Paradoksalnie im większa ryba tym łatwiej wykonać chwyt za pokrywę skrzelową

Tytułem zakończenia
Oczywiście, powyższy tekst traktujcie proszę jako zbiór wskazówek, powstałych na podstawie zdobytej wiedzy i doświadczenia. Mając do czynenia w swoim wędkarskim życiu z wieloma szczupakami, w tym również z tymi należącymi do "królewskiej" kategorii rozmiarowej, miałem możliwość i sprawdzić wiele wędkarskich teorii. Niektóre udało się potwierdzić, inne obalić, ale zawsze należy pamiętać, iż wędkarstwo jest zajęciem bardzo spontanicznym i każda ryba i każdy hol jest inny i tak należy go rozpatrywać. Dlatego możemy mniejsze ryby podbierać chwytem pod pokrywę skrzelową, ale pamiętajmy, że u mniejszej ryby łuk skrzelowy jest krószy, pokrywa mniejsza, więc wciskanie tam całej dłoni może stanowić zagrożenie dla silnie ukrwionych listków skrzelowych. Oczywiście, możemy wykonać ten chwyt w oparciu o kciuka i np pozostałe trzy palce dłoni, ale uważam, że taki chwyt nie jest już tak pewny i osobiście takie ryby wolę podebrać za kark. Mam nadzieję, że tych powyższych kilka wskazówek nie tylko Wam się przyda, ale że jak najszybciej będziecie mogli sprawdzić je osobiście, w terenie, na koniec starcia z mam nadzieję, okazowym drapieżnikiem!

Dużą rybę najlepiej podtrzymywać drugą ręką w okolicy płetw brzusznych
Dużą rybę najlepiej podtrzymywać drugą ręką w okolicy płetw brzusznych

Ilość komentarzy: 1
Pietrek Gargamello
2020-05-22 08:23:29
Elegancko :)
Skomentuj