Na podbój Europy!
Na podbój Europy!

Przetłumacz:

Jeśli nie możecie doczekać się rozpoczęcia sezonu sumowego w Polsce lub sezon się zakończył, a wy czujecie niedosyt, to idealnym rozwiązaniem tego problemu jest wyprawa na zachód Europy. Trzy główne kierunki wypraw to Francja, Włochy oraz Hiszpania i na nich chciałem się skupić.

Nikomu nie trzeba tłumaczyć jak „długi” w Polsce jest okres, kiedy możemy polować na wąsate bestie. Te kilka miesięcy w roku to naprawdę dość niewiele, żeby realizować swoją wędkarską pasję wagi ciężkiej. Na szczęście w wielu krajach z cieplejszym klimatem okres łowienia sumów jest znacznie dłuższy, a temperatura wody pozwala na skuteczne zmagania z wąsaczami w zimowych miesiącach. Jeśli więc macie ochotę wybrać się na wędkarską wyprawę zagraniczną, pokrótce scharakteryzuję dla was trzy główne kierunki.

Na Ebro krajobraz jest niemalże "księżycowy"
Na Ebro krajobraz jest niemalże "księżycowy"

Nie będę ukrywał, że moim ulubionym kierunkiem w chłodniejsze pory roku jest legendarna rzeka Ebro w Hiszpanii. Tam właśnie moja przygoda z sumami zaczęła się na poważnie. Podczas pierwszej wyprawy nie udało mi się osobiście złowić ani jednego wielkiego suma, lecz wróciłem z czymś bardziej wartościowym - wiedzą. Kolega Artur podzielił się ze mną swoim ogromnym bagażem doświadczeń odnośnie łowienia aktywnego metodą wertykalną. Często spotykam się z opiniami, że Ebro to taka wanna z sumami, gdzie one same wskakują do łodzi. Są to wyłącznie opinie tych, którzy tam nie byli i sami nie spróbowali swoich sił z tamtejszymi sumami. Wyjazd za granicę nie jest gwarantem złowienia ryby życia! Czasem można nawet wrócić o przysłowiowym kiju. Dobrym pomysłem jest skorzystanie z usług lokalnego przewodnika, który zna miejscówki, zwyczaje ryb oraz udzieli pomocy w załatwieniu wszystkich formalności. Jadąc nad Rio Ebro trzeba mieć wykupione zezwolenie na połów, regionalną opłatę Koto oraz jeśli chcecie łowić z pokładu swojej jednostki, to należy ją zarejestrować i nakleić czerwone tablice z numerami.

Tego typu formalności trzeba załatwiać z wyprzedzeniem, ponieważ trwają niekiedy nawet dwa tygodnie. Ważnym aspektem podczas rejestracji łodzi jest posiadanie numerów zarejestrowanych w Polskim Związku Motorowodnym (tablice, które wydaje starostwo nie są respektowane) oraz ważnego ubezpieczenia łodzi OC. Podczas naszych wypraw zawsze korzystamy z pomocy przewodnika o imieniu Jarin Valchar. Właśnie on zajmuje się organizacją wszystkiego, czego możemy potrzebować na miejscu. Jest tam również wiele świetnych polskich baz, które pomogą wam w organizacji wyjazdu. Ebro jest genialnym poligonem sumowym. Jako tester marki Mikado mam tam możliwość wypróbowania sprzętu, który firma planuje wprowadzić na rynek. W tamtejszych warunkach sprzęt jest poddawany tytanicznym próbom.

W Hiszpanii sprzęt poddawany jest najcięższym próbom
W Hiszpanii sprzęt poddawany jest najcięższym próbom

To właśnie na Ebro jest realna szansa zmierzyć się z prawdziwymi gigantami. Wielokrotnie mieliśmy już okazję gościć na naszych łodziach ryby w przedziale 240-250 cm, a tego waśnie życzę każdemu, bo jest to niezapomniane przeżycie. Pamiętajcie o tym, żeby przygotować odpowiednio sprzęt na taką wyprawę. Przed wyjazdem upewnijcie się, że wędziska nie są uszkodzone, plecionki nieprzetarte, a kołowrotki mają odpowiedni zapas mocy. Łowiąc w verticalu nie jest przesadą stosowanie plecionek w przedziale 0,60-0,70 mm. Osobiście polecam tę o grubszej średnicy. Woda skrywa dużo ostrych skał oraz drzew, co podczas holu może spowodować, że cieńsza plecionka szybciej się uszkodzi. W jesienno-zimowej porze wskazanym jest zabrać ze sobą dobrej jakości kombinezon, najlepiej wypornościowy. Bardzo często popołudniową porą wieją silne wiatry i dopłynięcie na miejscówkę przypomina walkę o przeżycie. Wtedy docenia się odpowiednią odzież. Nie samymi sumami jednak Ebro stoi! Świetną odskocznią od zmagań z tymi bestiami jest spinning, a sandacze lub okonie bardzo chętnie umilają czas. Można śmiało ustrzelić tam garbusy w okolicach 50 cm oraz sandacze dochodzące nierzadko do 90 cm.

Na Ebro zdarzają się przyłowy rekordowych okoni i sandaczy, ale to sumy są głownym celem wypraw
Na Ebro zdarzają się przyłowy rekordowych okoni i sandaczy, ale to sumy są głownym celem wypraw

Wiosną natomiast obieramy kierunek na Francję, a dokładniej na magiczną rzekę Rodan. Jest to całkowicie odmienny klimat od postapokaliptycznego Rio Ebro. Dzikie konie, flamingi oraz wszechobecna dzikość przyrody, w której można się zakochać od pierwszego wejrzenia. Wybierając się tutaj z własną łodzią, trzeba mieć ją zarejestrowaną w PZM oraz posiadać ważne ubezpieczenie OC. Oczywiście konieczne jest również wykupienie zezwolenia na wędkowanie. W zależności od regionu musicie zorientować się co do przepisów, ponieważ bywają odmienne, a w przypadku złamania regulaminu trzeba liczyć się z poważnymi konsekwencjami finansowymi. Wybierając się nad Rodan, powinniśmy być gotowi na łowienie różnymi metodami, począwszy od metody stacjonarnej, poprzez trolling i kończąc na verticalu. Jeśli skupicie się na jednej metodzie, może okazać się, że przez tydzień nie będziecie mieli żadnego kontaktu z rybą. Dni czasem bywają tak wietrzne, że pozostaje nam tylko łowienie metodą stacjonarną, a żeby była skuteczna trzeba dobrze przygotować się do złowienia odpowiedniego żywca, co tam wcale nie jest łatwe. Dobrym rozwiązaniem jest poszukanie lokalnego kanału, gdzie zazwyczaj jest dużo łatwiej spotkać odpowiedni białoryb, ale zanim dokonacie wyboru, pamiętajcie, żeby wybrać miejsce osłonięte od wiatru.

Wiosną popularnym kierunkiem jest Francja i rzeka Rodan słynąca z pięknych sumów i dzikich krajobrazów z
Wiosną popularnym kierunkiem jest Francja i rzeka Rodan słynąca z pięknych sumów i dzikich krajobrazów z

Bardzo pomocne przy połowie żywca jest zabranie ze sobą lokalnego specjału – wina. Jest tam bardzo dużo winnic, które produkują ten magiczny napój. Nasz numer jeden to mocno schłodzony Muscat! Nikt nie umili wam czasu bardziej niż on! Jeśli chodzi o trolling, warto jest się zaopatrzyć w woblery wszelkiej maści. Dobrym wyborem będą wyroby naszych rodzimych rękodzielników, które potrafią zaskoczyć skutecznością. Plecionki używane w tej metodzie powinny się mieścić w okolicach 0,40 mm, a użyte kotwice muszą być tymi, których jesteśmy w stu procentach pewni. Sumów jest tam zdecydowanie mniej niż na Ebro, ale można tam spotkać olbrzymie, rekordowe okazy. Mój towarzysz wypraw, Karol, właśnie tam złowił swoją życiówkę - ryba mierzyła 253 cm. Rodan nie ma tak rozbudowanej infrastruktury jak Ebro i jest zdecydowanie trudniej. Trzeba być maksymalnie przygotowanym na taką wyprawę, zaczynając od sprzętu, a kończąc na jedzeniu.

Takie widoki zachęcają do kontemplowania uroków natury delektując się specjałem z jednej z lokalnych winnic...
Takie widoki zachęcają do kontemplowania uroków natury delektując się specjałem z jednej z lokalnych winnic...

Jest jeszcze jeden kierunek, który od dłuższego czasu bardzo mnie kusi, a jest to bezsprzecznie królestwo wielkich ryb. Chodzi o Pad. Z opowieści kolegów, którzy tam byli, można wywnioskować jedno - jest to bardzo trudna i nieprzewidywalna rzeka, która poddaje sumiarzy najtrudniejszym próbom. Ciągłe wahania poziomu wody, dryfujące w dół rzeki drzewa oraz bardzo silny nurt sprawiają, że Pad przysłowiowo „pożera” sumiarzy. Od naszego dobrego kolegi Roberta otrzymałem propozycję, aby wybrać się właśnie nad Pad do bazy Wojtka Andrzejaka. Całkiem możliwe, że jeszcze w tym roku spróbuję tam swoich sił. Póki co, już w maju ekipa FishTech zamierza w mocnym składzie pojechać do Francji nad piękny Rodan, gdzie oprócz łowienia sumów będziemy testować kolejne nowości sprzętowe. Zwłaszcza echosondę Garmin z jej nowymi funkcjami i technologiami z systemem Panoptix LiveScope na czele.
Trzymajcie za nas kciuki i do zobaczenia nad wodą.

Zgrana ekipa i piękna ryba - czy można chcieć więcej?
Zgrana ekipa i piękna ryba - czy można chcieć więcej?

 

Skomentuj