Szwecja - mekka drapieżnika
Szwecja - mekka drapieżnika

Przetłumacz:

Szwecja - piękny, zielony i jeszcze trochę dziki kraj, do którego codziennie zmierzają rzesze wędkarzy z całej Europy. To fenomenem na mapie większości europejskich krajów pod względem ilości jezior i wód przybrzeżnych, gdzie można z powodzeniem uganiać się za drapieżnikami.

Średnia ocen:

Najczęściej raz w roku jest taki czas, kiedy „kradnę” całe dwa tygodnie tylko dla siebie, dla swojej pasji. Zamykam wszystkie ważne sprawy, żegnam się z rodziną i wyjeżdżam na ryby, ale takie prawdziwe, dzikie, bez zbędnych telefonów, spraw zawodowych, z ludźmi, którym ufam i których znam od lat. Niezaprzeczalnie wspaniałym kierunkiem jest północna Szwecja, która oferuje nam niezliczoną ilość jezior, lasów i spokoju.

Jest to dla mnie okres totalnego relaksu i ładowanie akumulatorów na cały kolejny rok. Bardzo ważnym aspektem jest wybranie odpowiedniego miejsca i tutaj proponuję północ, gdzie wody nie są przełowione i ich potencjał jest ogromny, a ilość złowionych okazów uzależniona jest od naszych umiejętności, szczęścia i fantazji wędkarskiej, która u niektórych potrafi powalać ilością sprzętu tego potrzebnego i niepotrzebnego.

Z takim arsenałem nie damy się zaskoczyć ani rybom ani warunkom
Z takim arsenałem nie damy się zaskoczyć ani rybom ani warunkom

Pamiętam mój pierwszy wyjazd do Szwecji - ogromna ekscytacja, kilogramy przynęt, sprzętu i szafa ubrań. Dzisiaj myślę o tym z uśmieszkiem, ponieważ obecne wyjazdy ograniczają się do 4 dużych pudeł przynęty, kilku zestawów wędek: bardzo lekkiego na okonki, średniego do łowienia na gumy sandaczowe, zestawu do łowienia na jerki i typowego zestawu do trollingu, na który osobiście bardzo dużo łowię, ale o tym napiszę w dalszej części. Koniecznością jest echosonda, bez której nie uda nam się skutecznie znaleźć atrakcyjnych miejscówek. I bardzo dobrze, jeśli ma GPS, ponieważ można regularnie wracać do dobrych upatrzonych wcześniej miejsc. Osobiście nie używam podbieraka, bo zajmuje dużo miejsca, jednak zachęcam do jego używania, bo przez brak tego sprzętu straciłem kilka dużych ryb. Bardzo ważną kwestią jest nasz ubiór, który koniecznie musi być wiatro- i wodoszczelny - dobra membrana i polary sprawią, że wasz wyjazd będzie komfortowy. Praktycznie wszystkie wyjazdy, na których byłem ja i większość moich znajomych, odbywały się wiosną. Maj to okres, w którym 90% szczupaków jest już wytartych. W maju łowimy praktycznie tylko szczupaki. Typowanie miejscówek jest dość proste, a samo łowienie nie jest specjalnie skomplikowane. Łowi się głównie na wodzie o głębokości 1-2 m, czyli tam, gdzie ryby się wycierały i pozostały jeszcze w tych miejscach, polując na drobnicę, która szuka płytkich, bardziej nagrzanych stref wodnych. Przynęty to głównie jerki, bardzo duże obrotówki i gumy, które często zbroję w haki offsetowe i rzucam nimi w trzciny, gdzie często stoją duże szczupaki nawet w wodzie, która ma 40 cm.

Killer wyjazdu, choć poraniony był skuteczny do samego końca.
Killer wyjazdu, choć poraniony był skuteczny do samego końca.

Zupełnie inne warunki łowienia oferuje nam Szwecja wczesnojesienna lub jesienna. W naszych typowo wiosennych miejscach mamy bardzo dużo brań ryb, które mają 40-50 cm. Wszystkie duże ryby rozpłynęły się i okazuje się, że trzeba je jakoś znaleźć. Z moich doświadczeń wynika, że jedną z najskuteczniejszych metod łowienia dużych szwedzkich szczupaków i sandaczy jest toniowy trolling. Należę do osób, które połowę dnia potrafią przetrolować, ale nie wszyscy lubią ten sposób wędkowania. Dużym atutem trollingowania jest to, że znajduję podczas powolnego pływania bardzo ciekawe miejsca, które następnie znaczę na GPS. Podczas poznawania nowych łowisk po 2-3 dniach trollingowania można się już skupić bardziej na łowieniu z ręki. Zazwyczaj są to rynny obok dość mocnych spadów. Praktycznie regułą jest znalezienie ostrych spadów z rozległych blatów. Echosonda w takich miejscach często zadziwia tym, co może kryć się pod wodą: masa drobnicy metr-dwa nad dnem, a pod nią stada drapieżników - często wyrośniętych okoni, sandaczy i zazwyczaj troszkę szczupaków.

Długie, szczupłe szczupaki dawały najwięcej emocji podczas holu.
Długie, szczupłe szczupaki dawały najwięcej emocji podczas holu.

Jak już zaznaczyłem wcześniej, toniowe trollingowanie jest niezwykle skuteczne, ponieważ często po namierzeniu bardzo dużej ryby na echosondzie, która znajduje się na głębokości 2-4 metrów, w wodzie następuje branie. Sprzęt do szwedzkiego trollingowania to zazwyczaj wędka o mocy 20-30 lb i ciężarze wyrzutowym w okolicach 100-120 g. Przynętą nr 1 jest duża guma, 20-25 cm, koniecznie uzbrojona w dwie kotwice - jedna zaraz na początku brzuszka od strony głowy, a druga w tylnych okolicach brzucha. Podczas kombinacji z innym typem zbrojenia zaliczałem sporo spadów ryb. Konieczny jest też długi przypon, najlepiej z plecionki tytanowej, ewentualnie gruby fluorokarbon. Chcę mocno zaznaczyć ‘długi przypon’. W szwedzkich jeziorach występuje bardzo dużo głazów narzutowych, dlatego często nasza przynęta blokuje się między nimi, a siłowe ciągnięcie powoduje przetarcie się plecionki i stratę przynęty. Właśnie długi przypon w wielu takich przypadkach załatwi sprawę. Wystarczy przepłynąć na drugą stronę naszego zaczepu i odzyskać 95% zaczepionych przynęt. Odnośnie linki jest to zawsze plecionka, która dostosowana jest do naszego wędziska 20-30 lb. Kołowrotek - wysoki bądź niski profil multiplikatora, według uznania. Multik, bo takich tylko używam i uważam, że przy ciężkim łowieniu jest całkowicie niezastąpiony ze względu na swoją ergonomię podczas trzymania wędziska i rzutów (w porównaniu z klasycznym kołowrotkiem). Z dużym powodzeniem nasz zestaw trollingowy można używać do jerkowania i tak też bardzo często robię. Innym zestawem, którego używam na szwedzkich wodach, jest typowy L, czyli kij w okolicach 12-14 lb i wyrzucie do 25-30 g. Na taki zestaw łowię głównie na gumy sandacze, które stoją na spadach i w rynnach, często na głębokości 10-14 m. Częstym przyłowem są duże okonie i - co jest czasami dziwne - malutkie szczupaczki. Zabieram ze sobą również zestaw UL, ale jego używanie to maksymalnie godzina dziennie, kiedy człowiek zaczyna być chwilowo znudzony ciągłym rzucaniem ciężkimi przynętami i trollingowaniem.

Szczupaki do 90 cm atakowały przynęty 10-12 cm dedykowane dużym okoniom.
Szczupaki do 90 cm atakowały przynęty 10-12 cm dedykowane dużym okoniom.

Mam nadzieję, że udało mi się delikatnie nakreślić zalety Szwecji, w jaki sposób można poznać nowe łowisko, gdzie i jak szukać drapieżników. Dla mnie Szwecja jest daleką, a zarazem bliską destynacją, gdzie człowiek może naprawdę odpocząć, nasycić się naturą i wędkarstwem. Za rok na pewno tam wrócę.

Szwedzki zachód słońca, całkowita flauta. Coś wspaniałego.
Szwedzki zachód słońca, całkowita flauta. Coś wspaniałego.

Skomentuj