Odrzańskie karpiowanie
Odrzańskie karpiowanie

Przetłumacz:

Kiedy patrzę na płynącą rzekę serce zaczyna mi mocniej bić, wzrasta adrenalina, przełykam ślinę. Plany zasiadki i strategia nęcenia układają się same w myślach i rwie mnie do rzecznego karpiowania.

Gdy pisałem ten tekst południowa część kraju walczyła z wielką wodą, lada moment i u mnie będzie fala powodziowa.

Rzeczne karpiowanie to temat... rzeka, a zarazem ciężki kawałek wędkarstwa karpiowego. Jednak warto spróbować, bo siły tych ryb nie da się porównać z niczym innym! W żadnym zbiorniku karpie nie są tak silne jak w rzece. Tak właśnie rodzi się kolejny sezon, który po części spędzam nad brzegiem rzeki Odry, wspomniałem po części, gdyż zostawiam trochę sezonowego czasu na inne zbiorniki, by móc w nich spokojnie pokarpiować. Wychodząc z założenia, by rozwijać się w sztuce karpiowania trzeba próbować łowić w różnych wodach, choćby nawet po to, by poznawać przyrodę i zwyczaje mieszkańców danej wody. W taki sposób możemy i poznajemy wszechstronność karpiowania, ale zazwyczaj najczęściej łowimy na wodzie do której mamy sentyment lub mamy ją blisko. Która nas pociąga i fascynuje niczym tajemnicza miłość.

Świt nad rzeką przy niskim stanie wody
Świt nad rzeką przy niskim stanie wody

Rzeka Odra jako woda to trudny przeciwnik ale samo przebywanie, obserwowanie i zasadzanie się na grubego zwierza dostarcza wspaniałych emocji. Trzeba być wytrwałym, a sukcesy wynagrodzą nam wszystkie trudności. Rzeka ma swoje lepsze i gorsze momenty. Stabilne okresy stanu wody są wyjątkowo cenne, poza nimi rządzą niżówki i powodzie, a stąd właśnie amury i karpie w rzece. Także każda fala powodziowa robi przemeblowanie i roszadę w rzece. Z karpiowaniem rzecznym związany jestem od kilkudziesięciu lat z różnym skutkiem, ale te lata obserwacji nasuwają pewne spostrzeżenia, a mianowicie, że rzeczne karpie, bez względu jaka jest to rzeka, są wiecznymi podróżnikami. Mają ulubione żerowiska, jak i zimowe ostoje, ale wiecznie szukają innych, nowych lepszych, spokojniejszych. Przez okres wiosna-lato-jesień potrafią pokonywać kilku kilometrowe odcinki rzeki i tylko przegrody typu tamy, śluzy, progi wodne potrafią je zatrzymać na dłużej w danym odcinku rzeki. Aby doszło do upragnionego brania rzecznego karpia lub amura, musimy włożyć w to wiele pracy. Istotnych jest wiele czynników, choćby wybór odpowiedniego odcinka rzeki, później miejsca oraz dobór właściwej zanęty i sposób nęcenia jak i jej ilości. Ważny jest także wytrzymały sprzęt i co najważniejsze duże ilości czasu, a jeszcze większe pokłady cierpliwości. Owszem, są przypadki łowienia karpi z marszu i sam wielokrotnie próbowałem, ale uznaję je za czysty przypadek. Tym bardziej, że tymi łowcami zazwyczaj nie byli zatwardziali karpiarze i są to zazwyczaj małe sztuki.

Coś do rzeki trzeba wrzucić na początek
Coś do rzeki trzeba wrzucić na początek

I tu właśnie dochodzę do sedna, że czym gorzej tym lepiej. A dlaczego? Bo im bardziej dziki odcinek wybierzemy, tym szanse są większe. Sam uciekam daleko w leśne ostępy, żeby nie mieć kłopotów z niezdrową konkurencją. Problemem staje się jednak dojazd, nierzadko trzeba dźwigać te nasze kilogramy sprzętu, jak i dziesiątki kilogramów karpiowego żarcia by dobrze zanęcić miejscówkę. W upalne dni przedzieranie się przez zarośla i pokrzywy sięgające do szyi przy towarzystwie hord komarów nie wpływają pozytywnie na psychikę człowieka. A gdy jakimś trafem znajdziemy fajną miejscówkę z zapomnianym starym dojazdem przez las i już się cieszysz, że masz spokój od natrętnych „podsiadaczy” to za wycieraczką zastaniesz mandacik za wjazd do lasu, raz można… ale nie co tydzień! Rzeka Odra ma swoje różne oblicza jako rzeka, ale dla karpiarza można wyszczególnić dwa podstawowe oblicza wody. I bardziej chodzi mi tu o odcinki jej, charakter i rodzaj rzeki.

Obserwacja rzeki to dobry pomysł
Obserwacja rzeki to dobry pomysł

Inaczej łowi się przed wielką tamą czy śluza tu rzeka przypomina bardziej zbiornik mimo iż płynie. Obfitość roślinności przybrzeżnej sprawia, że prawie czujemy się jak nad zaporówką. Tylko delikatne wahania wody i przepływające barki przypominają, że to rzeka. Ostrogi czyli główki, z których można łowić są mało widoczne i zalane wodą. Inaczej jest poniżej tamy, czy też śluzy nurt jest tu szybszy, wartki, rzeka uboga w roślinność, łowi się najczęściej z główek w klatkach nazwanych zatoczkami. Wybierając ciąg wielu główek warto wybrać te na zakrętach i zwrócić uwagę na pierwsze i ostatnie zatoki, a zwłaszcza te z zawadami. Łowienie jest szybsze dostosowane do nurtu rzeki. Mankamentem są duże wahania wody, skoki potrafią dochodzić do metra różnicy w czasie dnia, a to wpływa niekorzystnie na brania karpi i amurów.

Warto wypuszczać rzeczne karpie. Może się jeszcze kiedyś spotkamy?
Warto wypuszczać rzeczne karpie. Może się jeszcze kiedyś spotkamy?

Czasem miejsca niestandardowe mogą przynieść nieoczekiwane efekty, np. jedna samotna zatoka z długą opaską lub głęboka, spokojna, ocieniona rynna przy samym brzegu, mogą okazać się lepsze niż klasyczna zatoka. Szybki nurt - bo tak go nazywam - wymusza ciągłą pracę i dużą aktywność. Chcąc złowić wymarzonego karpia trzeba zachowywać dużą czujność w czasie łowienia zwracając uwagę na rzekę, bo to ona rozdaje karty.

We dwoje w oczekiwaniu na branie
We dwoje w oczekiwaniu na branie

Łowienie karpi w Odrze , mimo że dość trudne i ciekawe daje wiele emocji i satysfakcji, trzeba mieć dużo samozaparcia, cierpliwości do rzeki i karpi. Można jednak w czasie krótkiej zasiadki złowić kilka ładnych ryb, a czasem tygodniowe karpiowanie kończy się fiaskiem i suchą matą mimo to zawsze wracam nad tę rzekę, bo ona przyciąga mnie jak magnes. Karpiowanie w rzece wciąga, a wyprawy na łono dzikiej natury są ekstra wyzwaniem. Zawsze musimy pamiętać, że łowienie w rzece, która rządzi się swoimi prawami, kapryśnej, trochę chimerycznej, czasami zagadkowej zmusza nas byśmy wciąż poznawali ją od nowa. Gdy już myślimy, że znamy ją jak własną kieszeń ona zaskakuje nas czymś nowym i niesamowitym!

Rzeczny wojownik
Rzeczny wojownik

Skomentuj