Zawody rzutowe od kuchni, czyli zasady sportowej rywalizacji cz. 2: Taktyka
Zawody rzutowe od kuchni, czyli zasady sportowej rywalizacji cz. 2: Taktyka

Przetłumacz:

Najważniejsza na każdych zawodach wbrew różnym, obiegowym opiniom, jest taktyka i zgranie zespołu. Na zawodach rzutowych, typowo sportowych odgrywa ona kluczowe znaczenie.

Średnia ocen:

W poprzedniej części artykułu dotyczącego zawodów rzutowych wg sportowego regulaminu Fipsed opisałem z grubsza najważniejsze punkty regulaminu, sposób losowania oraz sprzęt, który należy dopasować do tych zasad, oraz warunków, z którymi zamierzamy się zmierzyć.

Mapa łowiska po losowaniu jednoznacznie wskazuje, że nie będzie łatwo.
Mapa łowiska po losowaniu jednoznacznie wskazuje, że nie będzie łatwo.

Taktyka to klucz do sukcesu. Mniejszą rolę ma sprzęt, a nawet same zestawy końcowe oraz zapachy, których użyjemy. Natomiast bardzo ważny jest wywiad środowiskowy przed zawodami, zaczerpnięcie jak największej ilości informacji na temat topografii łowiska i preferencji ryb tam pływających. Trening przed zawodami na zbiorniku, na którym zamierzamy rywalizować też jest dobrą opcją, ale nie zawsze możemy sobie na to pozwolić. Jednakże musimy bezwzględnie poznać rybostan akwenu (nie tylko karpi i amura), lecz wszystkich ryb, szczególnie tych dominujących. Wówczas spożywkę przygotowujemy w taki sposób (często ograniczoną limitem kilogramów na drużynę), aby zadziałała na danym zbiorniku i pozwoliła na wyłowienie interesujących nas gatunków. Sposoby nęcenia i łowienia też są różne i nawet istnieją podziały i nazewnictwa względem nacji, która stosuje tego typu taktykę najczęściej. Mając na uwadze to, iż na takich zawodach najczęściej pojawiają się doświadczone ekipy, które jak to się mówi z niejednego pieca chleb jadły, możemy spodziewać się, iż nic nad wodą nie będzie dziełem przypadku.

Omawianie taktyki przed rozpoczęciem zawodów.
Omawianie taktyki przed rozpoczęciem zawodów.

W następnym etapie ustalamy taktykę i miejsca położenia zestawów, tak abyśmy nie zamykali się swoimi żyłkami sami w łowisku. Musimy też przewidzieć, biorąc pod uwagę warunki pogodowe i charakterystykę zbiornika, skąd będą do nas przypływać ryby, i nie zamykać wtedy naszej miejscówki na ten proces wpływania ryb. Mając wyrysowaną mapę łowiska możemy tak zaprojektować rozmieszczenie zestawów, aby umożliwić swobodne poruszanie się ryb w strefie naszej miejscówki. Nasi rywale i sąsiedzi będą starali się odciąć nas od kierunku napływu karpi, dlatego my musimy okazać się zawsze sprytniejsi. Kiedy rozpoczynają się zawody i do wody leci pełno karmy, robi się bałagan i hałas nad wodą, wówczas ryby uciekają do tzw. bezpiecznej strefy, z której będą się przemieszczały w miarę uregulowania bodźców w wodzie. Zazwyczaj ta strefa bezpieczeństwa znajduje się na środku zbiornika, ale nie zawsze tak jest i wtedy musimy ustawić swoje punkty, które zanęcimy tak, aby tej rybie pozwolić wpłynąć w nasze łowisko i spowodować by wszystkie wędki pracowały. Kiedy tak się nie dzieje, reagujemy bardzo szybko i zmieniamy taktykę na bieżąco, gdyż czas na zawodach płynie o wiele szybciej, niż na zwykłej zasiadce. Jednym z ważnych czynników, po zdefiniowaniu kierunku poruszania się ryb w nasze łowisko, jest system położenia zestawów końcowych tak, aby ryby zanim dotrą do naszej zanęty przepływały przez nasze przynęty. Na przykład, jeśli ryby napływają ze środka zbiornika to, kiedy nęcimy na dystansie 100 m, zestawy powinniśmy kłaść na 105-110 m. Taki sposób ich lokowania, pozwala nam szybko zweryfikować postawioną tezę odnośnie kierunku migracji ryb oraz reagować aktywnie na warunki zastane w łowisku.

Czytanie wody to nieodłączny element każdych zawodów.
Czytanie wody to nieodłączny element każdych zawodów.

Taktyki samego łowienia i nęcenia są różne i zależne od wielu czynników jak ukształtowanie dna, temperatura wody, specyfika samej miejscówki i obecnych sąsiadów. Jedne taktyki zakładają sypanie zanęty dywanowo po całej miejscówce i lokowanie zestawów na ślepo w wodzie, dając możliwość swobodnego przemieszczania się karpi po całej szerokości nęconego miejsca. Inne zalecają punktowe łowienie i trzymanie się wytypowanych miejsc. Taktyka sypania dywanowego tylko pozornie jest chaotyczna, gdyż używa się wówczas jednego rodzaju zanęty. Tylko kobry i tylko kulek rozpuszczalnych. Dosypując regularnie w tych samych odstępach czasu bez względu na brania tą samą ilość karmy. Taktyka ta zaczyna przynosić efekty stopniowo w miarę przyzwyczajania się ryb do nowych warunków na wodzie. Progres w ilości łowionych ryb zauważalny jest każdego następnego dnia, przy założeniu konsekwencji w nęceniu i nie wprowadzania żadnych zmian. Inny i częściej zauważalny schemat na zawodach zakłada wytypowanie obiecujących miejsc w naszej miejscówce i punktowe nęcenie. Wówczas musimy mieć ściśle oznaczone azymuty i odległości, które pozwolą nam powtarzalnie podawać zanętę i kłaść zestawy w to samo miejsce.

Wchodzące stadnie karpie należy szybko wyłapać jednego po drugim.
Wchodzące stadnie karpie należy szybko wyłapać jednego po drugim.

Jeżeli miejscówka nie przynosi efektów przez dłuższy okres, wówczas musimy zareagować błyskawicznie i zmienić to miejsce, gdyż nie mamy możliwości podpatrzenia na kamerze co jest powodem braku brań. Zakładamy oczywiście, iż nasze zestawy są robione idealnie i nie plączą się po zarzucie. Zestawy końcowe też wiążemy zależnie od rodzaju dna, i odległości na jakiej łowimy. Długość, sztywność przyponów zależy od naszego wywiadu środowiskowego oraz wspomnianych wcześniej czynników wpływających na żerowanie ryb. Kiedy ryby żerują intensywnie, wówczas możemy spodziewać się brań na prawie każdy rodzaj przynęty. Natomiast, kiedy jest duża presja i ryby z różnych powodów nie pobierają karmy zbyt chętnie, wówczas i nad tym punktem musimy się pochylić i wstrzelić się w coś co akurat w danej chwili zainteresuje karpie. Zestawy przerzucamy regularnie bez względu na to czy są brania czy nie. Daje to nam pewność aktywnego łowienia i zmniejsza możliwość popełnienia błędu biernego oczekiwania na branie, kiedy na przykład niechcący splącze nam się zestaw. Nie zawsze też powodem braku brań jest nasza wina i obrana na wstępie taktyka. Musimy sobie uświadomić, że nie wiemy kto zajmował daną miejscówkę przed nami i czym nęcił. Czy nie wsypał złej jakości karmy do wody, czy nie użył np. skisłych, przeterminowanych ziaren itd. Takie czynniki również mogą wystraszyć skutecznie na dłuższy okres ryby z naszej miejscówki i wówczas możemy się troić i dwoić, a nie złowimy nic poza frustracją. Podczas markerowania, lub rzucania zestawów, obwąchujemy co jakiś czas ciężarek, aby delikatnie mówiąc nieciekawy zapach dna zbiornika również nie był sygnałem do zmiany taktyki. Wszystkie małe i duże sygnały należy brać pod uwagę i reagować na nie natychmiast.

Myśl co można poprawić, co jest nie tak!
Myśl co można poprawić, co jest nie tak!

Regulamin sportowy zabrania nam łowienia karpi metodą Zig rig z użyciem pływaka, lecz wielu zawodników stosuje tzw. sztywnego Zig Riga, którego długość przyponu ustala się na zasadzie metody prób i błędów, czyli wg. własnej intuicji. Kiedy ryby nie żerują za dnia, a zaobserwowaliśmy ich obecność w naszej miejscówce, nie bójmy się spróbować użyć Ziga o różnej długości fluocarbonu. Rzut takim zestawem jest trudniejszy, ale wówczas nie musimy dorzucać się do naszych odległych, przygotowanych miejscówek, tylko w te miejsca, w których widzimy przemieszczające się ryby. Na Ziga jako przynętę stosujemy w słoneczne dni ciemniejsze kolory, a w pochmurne, bardziej jaskrawe. Jest to spowodowane tym, iż woda będzie podkreślała jaskrawość kolorów umieszczonych w wodzie adekwatnie do ilości promieni UV przebijających się w toni. Wielkość, kształt, zależy już od Waszych preferencji. Zazwyczaj do rzutu takiego zestawu typujemy kogoś z dużym doświadczeniu rzutowym w zespole. Druga osoba o jeszcze większych umiejętnościach rzutowych pod względem celności, z odmierzoną taką samą odległością na kijkach, wykonuje zsynchronizowany rzut ze smużącą zanętą w tym samym czasie, lub z minimalnym opóźnieniem. Ważne jest, aby oba zestawy wpadły w tym samym czasie w to samo miejsce. Nie spowoduje to nadmiernego wypłoszenia ryb z danej lokalizacji, a pozwoli nam spokojnie czekać na branie.
Miałem kiedyś okazje być na zawodach, na których temperatura wody w zbiorniku przekraczała 30 st Celsjusza i długotrwałe upały spowodowały, iż ryby nie chciały żerować. Wykorzystywały to bezlitośnie milionowe stada leszczy, które wyjadały karmę i uwieszały się na zestawach. Nielicznie łowione karpie, które nad ranem pojawiały się w miejscówkach, często podawane do ważenia po paru godzinach w worku nie wykazywały już niestety oznak życia. Wtedy musieliśmy pomyśleć nad zmianą taktyki, jak dobrać się pomimo płycizny w miejscówce do tych większych karpi, omijając niechciane leszcze i te mniejsze sztuki karpi. Z pomocą przyszły nam wtedy monetki, czyli krojone na plasterki kulki, oraz zmiana budowy zestawów końcowych na dłuższe włosy wraz z innym kształtem przynęty.

Dla takich nagród warto walczyć!
Dla takich nagród warto walczyć!

Wspomniana wcześniej pogoda jest chyba najczęstszym powodem naszych sukcesów i porażek. Często wydawałoby się, iż wylosowaliśmy bankową miejscówkę, a niestety pogoda spłata nam figla i ryba ucieknie i schowa się w jakieś miejsca, których nikt wcześniej nie chciał wylosować. Zdarzyło mi się osobiście przestrzelić dwukrotnie pogodowe miejscówki. Raz wylosowaliśmy piękną zatokę, o której miejscowi wypowiadali się w samych superlatywach. Niestety tropikalny upał i zupełny brak wiatru przegonił ryby na głębszy rejon zbiornika, na jego środek. Z kolei następnym razem wylosowaliśmy miejscówkę na środku jeziora, lecz sztormowa pogoda zapędziła wszystkie ryby w zaciszne zakątki ukrytych zatok. Często taka właśnie ekstremalna pogoda jak zbyt silny wiatr uniemożliwia nam skuteczne łowienie przy założonej taktyce. Rakiety zanętowe, przy silniejszych podmuchach wiatru stają w miejscu i nie można przebić się przez magiczną barierę odległości, aby dostać się do atrakcyjnych miejsc. Często także boczne podmuchy wiatru wystawiają naszą celność na lekcje pokory i cierpliwości. Co wtedy robić? Wówczas należy za wszelką cenę starać się wykorzystać okienka pogodowe i konsekwentnie realizować swoją taktykę. Mniej nęcić, a starać się łowić w wytypowanych miejscach i jeśli zachodzi potrzeba wielokrotnie przerzucać zestaw, aż uzyskamy pewność, iż jest położony idealnie. Wykorzystać maksimum swoich umiejętności i wycisnąć ze sprzętu ile się da. Nieważne wówczas jest nasze samopoczucie i suche ubrania. Po zawodach nikt nie będzie patrzył, w jakich warunkach przyszło nam się mierzyć. Każdy z zawodników rywalizował w takich samych okolicznościach przyrody i tylko najlepsi wyjdą zwycięsko z takiej bitwy. Do takich zawodów warto też wcześniej potrenować w terenie. Przede wszystkim takie aspekty jak wspomniane markerowanie, czy też celność rzutów. Mniejsze znaczenie ma odległość, chociaż wiele zbiorników i bezpieczna strefa komfortu dla ryb, powoduje, iż musimy sami niejednokrotnie po nie sięgnąć, a nie czekać, kiedy przypłyną do naszej przygotowanej pieczołowicie miejscówki.

Odpoczynek, radość, relaks - to wszystko po zawodach.
Odpoczynek, radość, relaks - to wszystko po zawodach.

Zawody rzutowe, te typowo sportowe, to naprawdę ciekawa dyscyplina. Ale tak jak i w każdym sporcie bez odpowiedniego przygotowania, treningu i charakteru, nie mamy jak szukać wysokiego miejsca w tej trudnej dziedzinie. Tam nie ma miejsca na piknik, wypoczynek, relaks. Od samego początku, zawodowi karpiarze z różnych rejonów świat,a narzucają ogromne tempo i pressing, który towarzyszy wszystkim do końca zawodów. Aby zająć jakieś przyzwoite miejsce na koniec i uznanie w oczach innych, musimy dać z siebie wszystko, co najlepsze podczas tych kilkudziesięciu godzin rywalizacji. Na wypoczynek przyjdzie czas później. Zawody sportowe to praca, praca i jeszcze raz praca, także ta w domu podczas przygotowań. Zachęcam wszystkich do spróbowania swoich sił w wielu zawodach organizowanych w całej Europie. Jest to niezapomniana przygoda, która może skutecznie wyleczyć z tego sportu lub wciągnąć bez reszty jak narkotyk. Wszystko zależy od jednego, subtelnego czynnika – charakteru sportowca. Albo się go ma, albo nie. Umiejętności możemy nabyć i wytrenować, charakteru niestety nie.

Radość po zajęciu drugiego miejsca na podium - bezcenne!
Radość po zajęciu drugiego miejsca na podium - bezcenne!

Skomentuj