Sprzęt do nęcenia z brzegu
Sprzęt do nęcenia z brzegu

Przetłumacz:

Nęcenie to jeden z podstawowych elementów łowienia wszelakich ryb. Jednak nas najbardziej interesują oczywiście karpie i amury. Od kilku lat bardzo popularne stało się łowienie z rzutu. Sam również po kilkuletniej przerwie wróciłem do tego stylu karpiowania. Jest to niewątpliwie bardziej wymagająca opcja, jednak wędkując na mniejszych i średnich wodach uważam, że warto po nią sięgnąć.

Średnia ocen:

Zdaję sobie sprawę, że ten temat dla części z Was może okazać się prosty i znany, jednak zarówno w komentarzach pod artykułami jak i na forach jest często poruszany. W związku z tym postanowiłem opisać najpopularniejsze sposoby nęcenie z rzutu i zarazem, te które samemu stosuję.

Woreczki PVA pozwalają posłać zanętę wraz z przynętą co gwarantuje jej bezpośrednie obsypanie. Osiągając pewną wprawę bezproblemu możemy posłać taki zestaw nawet na 100 m
Woreczki PVA pozwalają posłać zanętę wraz z przynętą co gwarantuje jej bezpośrednie obsypanie. Osiągając pewną wprawę bezproblemu możemy posłać taki zestaw nawet na 100 m

PET
Chronologicznie powinniśmy sięgnąć do pierwowzorów dzisiejszych rakiet, czyli tzw. „petów”. Osobiście nie stosuję tej metody już wiele lat, choć na początku mojej karpiowej drogi zdarzało mi się nęcić w ten sposób. PET to nic innego jak obcięty kawałek plastikowej butelki z dowiązaną żyłką lub plecionką i krętlikiem. Taki sprzęt pozwala na nęcenie przede wszystkim zwartymi, sklejonymi kulami zanętowymi. Praktycznie nie nadaje się do kulek czy luźnych ziaren oraz co istotne jest to narzędzie do nęcenia na bliskich i średnich dystansach.

Pokruszone kulki i pellet to świetna zanęta, jednak aby precyzyjnie posłać ją w łowisko potrzebujemy rakiet lub materiałów PVA
Pokruszone kulki i pellet to świetna zanęta, jednak aby precyzyjnie posłać ją w łowisko potrzebujemy rakiet lub materiałów PVA

Proca ręczna
Kolejna broń w arsenale karpiarza to „oldschoolowa” proca ręczna. Kto z nas nie strzelał w dzieciństwie z ręcznie robionych proc? Sądzę, że prawie każdy, więc zasada działania jest znana. Podobnie jak przy Pecie zasięg jest raczej mały (do 30-40 metrów) oraz ograniczone są możliwości w kwestii rodzaju zanęty. Ponownie powinniśmy postawić przede wszystkim na tę zwartą. Jasne, na rynku występuje wiele modeli proc oznaczonych jako do kulek, ziaren czy zanęty. Jednak mimo wszystko uważam, że jest to broń krótkiego i ograniczonego zasięgu.

Łyżka to świetna metoda nęcenia na bardzo małych odległościach lub gdy łowimy "pod nogami"
Łyżka to świetna metoda nęcenia na bardzo małych odległościach lub gdy łowimy "pod nogami"

Kobra
Kobra, czyli inaczej rura zanętowa. Swoją drogą jako ciekawostkę dodam, że Cobra to nazwa firmy, która jako pierwsza wprowadziła na rynek zakrzywione rury zanętowe. Wcześniej stosowano jedynie te proste, których zasięg był dużo mniejszy. Rury te stały się tak popularne, że nazwa marki stała się synonimem produktu. Wracając jednak do współczesności, to muszę przyznać, że jest to bardzo dobra i niedoceniana przez wielu metoda nęcenia. Dobrej klasy kobra we wprawnych rękach potrafi posłać zanętę na grubo ponad 100 – 130 metrów. Jest to szczególnie przydatne podczas zawodów rzutowych, gdzie tzw. „głośne nęcenie” ograniczają ramy czasowe. Sam kiedyś brałem udział, w takiej imprezie, gdzie tylko dwa razy dziennie rano i wieczorem mieliśmy po 2 godziny na „spombowanie”, a poza tym okresem mogliśmy nęcić jedynie cicho, czyli innymi słowy właśnie rurą zanętową. W moim arsenale mam obecnie dwa modele. Jeden to wariant LR (long range), czyli pozwalający posyłać kulki na ponad 100 metrów, zaś druga to wersja średnia, czyli o zasięgu 50 - 70 m. Na rynku występują przede wszystkim rury do stosowania przy pomocy jednej ręki, choć są też opcje dwuręczne. Te zazwyczaj pozwalają posyłać kulki na bardzo duże dystanse. Osobiście nie miałem okazji tego spróbować. Wymieniłem już kilka zalet tego sprzętu, więc przyszedł czas na drugą stronę medalu. Na pewno jest to narzędzie ograniczające nas do nęcenia samymi kulkami, zaś te najlepiej, jeśli są idealnie okrągłe i wysuszone. Nie ma tutaj miejsca na ręcznie rolowane „kluski”. Następna sprawa to podatność na wiatr. Jeśli ten rozhula się nad naszą głową to zanęcimy kilkadziesiąt metrów kwadratowych łowiska, ale prawdopodobnie nie nasz marker. No i ostatnia, czyli zakwasy na następny dzień. No cóż tutaj mogę jedynie poradzić dwie rzeczy – lekką kobrę i dużo treningu.

Przykładowa rura zanętowa, której używam
Przykładowa rura zanętowa, której używam

Rakiety zanętowe
Jeszcze kilka lat temu podstawowy element wyposażenia karpiarzy łowiących z rzutu. Przy pomocy wędki typu Spod lub ciężkiej karpiówki zanęcano w ten sposób łowisko. Rakiety miały tę zaletę, że leciały daleko, dość celnie oraz można było do nich nasypać zarówno kulki jak i ziarna czy pellet. Niestety miały jedną zasadniczą wadę. Zawsze coś się wysypało w locie, czasami nawet połowa. Po wielu latach mąk jedna z firm po części zaradziła temu problemowi i stworzyła rakiety z klapkami przy wylocie. Jednak nie był to wariant idealny, bo te potrafiły się blokować lub wyłamywać. Zwłaszcza w późniejszych tańszych podróbkach.

Kilka spośród rakiet, których ostratnio używałem
Kilka spośród rakiet, których ostratnio używałem

SPOMB, Dot Spod, AirBomb
Z czasem nastała era spombów. Rakiety stworzone przez tę angielską markę zawładnęły rynkiem karpiowych do tego stopnia, że nikt chyba nie sądził, że pojawi się inny produkt. Zaś samo nęcenie z rzutu ochrzczono „spombowaniem”. Spomby mają tę niewątpliwą zaletę, że są w pełni zamykane, bardzo dobrze latają - przy odpowiedniej wprawie oraz stosując dobry sprzęt pozwalają zanęcać nawet na 200 metrach. Dystans, który do tej pory był tylko w sferze marzeń. W ostatnich 2 - 4 latach pojawiła się jednak konkurencja dla tych rakiet w postaci Dot Spodów, Impact Spodów, AirBomb oraz Spiderów. Osobiście miałem do czynienia ze wszystkimi oprócz tych ostatnich i najbardziej mogę polecić dwa pierwsze. Moim zdaniem są celne, dobrze latają i są wytrzymałe, a to przy setkach czy tysiącach rzutów jest niezwykle ważne.

Spod rod
Czym byłyby Pety czy rakiety gdyby nie dobry spod? Sądzę, że niczym (przydatnym). Wędki do nęcenia to oddzielna kategoria sprzętu. Tutaj nie ma znaczenia finezja czy parabola. Wprost przeciwnie to są woły robocze, których zadaniem jest przerzucanie dziesiątek kilogramów zanęty podczas każdego wypadu. Jasne możemy dobierać je według własnych możliwości i jak nam leżą w ręce. Jednak uważam, że przede wszystkim jest to narzędzie do ciężkiej pracy i z takim założeniem ma być kupowane. Część osób uważa, że nie jest to potrzebny wydatek, bo dobrym kijem karpiowym również można nęcić na dystanse około 100 metrów. Zgadza się, można, ale mimo wszystko jakoś szkoda mi karpiówek do tej orki. Drugi istotny element tej układanki to kołowrotek. Do sezonu 2017 stosowałem jeden z moich starych karpiowych młynków, jednak praca pod rakietą wykończyła go kompletnie. Ostatecznie postawiłem na nowy kołowrotek typu Spod i jestem bardzo zadowolony. Wydatek rzędu 350 złotych, czyli w granicach przyzwoitości i spokojnie daje radę, nawet podczas cięższych rakiet i dużej ilości przerzucanego towaru.

Kołowrotek typu SPOD z zaklipsowanym dystansem, na którym ostatnio łowiłem
Kołowrotek typu SPOD z zaklipsowanym dystansem, na którym ostatnio łowiłem

Kartka z historii
Sądzę, że to najlepszy tytuł dla tego akapitu, ponieważ chciałbym wspomnieć jeszcze o dwóch sprzętach do zanęcania. Jednym jest proca stacjonarna, a drugim armatka pneumatyczna. Pierwsza to bardzo duża proca, ustawiana na trzech nogach, zazwyczaj dodatkowo przytwierdzanych do gruntu. Dzięki niej można było posyłać zanętę na odległości około 100 metrów. Jednak muszę przyznać, że znam ją tylko z gazet i opowieści. Nigdy nie używałem ani nie widziałem jej na żywo. Podobnie jak mniejsi kuzyni miała ograniczenia w postaci zanęty oraz celności. Drugi sprzęt to armatka pneumatyczna. Tę akurat widziałem i gdy 15 lat temu zaczynałem karpiować to robiła na mnie ogromne wrażenie, do czasu… Do czasu jak koledzy zaczęli strzelać, a rozrzut mieli jak „radziecki CKM”. Sądzę, że między innymi dlatego zarówno proca jak i armatka nie przeszły próby czasu i dzisiaj możemy je zobaczyć jedynie w dawnej prasie lub w opowieściach znajomych.

Mój największy karp jakiego udało mi się złowić podczas zasiadki rzutowej w 2019 roku. Nęciłem wtedy głównie rurą i rakietami
Mój największy karp jakiego udało mi się złowić podczas zasiadki rzutowej w 2019 roku. Nęciłem wtedy głównie rurą i rakietami

Ilość komentarzy: 2
Adam Knopik
2020-05-31 20:42:04
Świetny artykuł. Zawiera ogrom informacji które mogą się przydać nie jednemu wędkarzowi który zaczyna dopiero tę wspaniałą przygodę. Pozdrawiam
Marek Zimoch
2020-06-01 08:52:56
Brawo
Skomentuj