Odpowiedzialny karpiarz
Odpowiedzialny karpiarz

Przetłumacz:

Pamiętam czasy gdy zaczynałem swoją karpiową przygodę… Dobre 20 lat temu pierwszy raz wpadłem na pomysł – chcę łowić karpie!!! Nawet w wędkarskich gazetach zbyt wiele informacji nie było - stricte o karpiowaniu, internet zaczynał raczkować, a polskie karpiowe portale były dopiero w planach…

Średnia ocen:

Pomimo tych trudności po prostu próbowałem, cześć wiedzy zdobytej z nielicznych gazet i książek weryfikować w czasie zakupów w sklepie wędkarskim, gdzie można było się dowiedzieć również tego i owego. Przełom nastąpił jednak, gdy dowiedziałem się o Cyprinidzie organizowanej na lokalnym łowisku! Karpiarze z pierwszych stron gazet mieli łowić w czasie zawodów na zbiorniku położonym niedaleko mojego miejsca zamieszkania… Byłem w siódmym niebie i postanowiłem, że spędzę u nich na stanowiskach całe zawody i wreszcie dowiem się jak łowi się karpie!

Zasada NO KILL i dbałość o rybę, to najważniejsze aspekty karpiowania!
Zasada NO KILL i dbałość o rybę, to najważniejsze aspekty karpiowania!

Wreszcie nadszedł ten dzień i po szkole mogłem jechać podziwiać karpiowych wirtuozów w akcji. Widok specjalistycznego sprzętu, karpiowych namiotów po prostu mnie zachwycił! Rzeczy z katalogów, które oglądałem i myślałem, że mają tylko ludzie za granicą mogłem dotknąć i zobaczyć na żywo.. (w tamtym czasie nie było Rybomani czy innych ogólnodostępnych imprez targowych). Po tym całym sprzętowym zachwycie wreszcie nadeszła chwila gdy mogłem porozmawiać z moimi „idolami”. Przemek Mroczek, Janek Zawada, Andrzej Walczak, każdy był miły, życzliwy i pomocny. Jedno co mi utkwiło w pamięci to to, że każdy z nich gdy zapytałem jak łowić karpie, zaczynał rozmowę w specyficzny sposób… Najpierw młody człowieku musisz poznać kodeks etyczny i nauczyć się szacunku do ryby i otaczającej Cię przyrody…!! Pamiętam jakby to było wczoraj gdy opowiadali mi jak się obchodzić z rybą, czego nie robić, z czego zrobić karpiową matę, a pokazując mi klinika i tłumacząc o konieczności odkażania ran po hakach po prostu odpłynąłem…. CHCĘ BYĆ KARPIARZEM – to był mój cel!

Czasami przekopujemy internet w poszukiwaniu wiedzy na temat danego łowiska - a wystarczy krótki spacer brzegiem zbiornika. Gołym okiem widać dlaczego...
Czasami przekopujemy internet w poszukiwaniu wiedzy na temat danego łowiska - a wystarczy krótki spacer brzegiem zbiornika. Gołym okiem widać dlaczego...

Dziś czasy się zupełnie zmieniły… Internet jest pełen portali karpiowych, a liczba grup na FB o tematyce karpiowej przekroczyła już chyba milion! Karpiowanie stało się modne, a temat sprzętu karpiowego podłapały szybko firmy i rynek dosłownie zalała fala karpiowych gadżetów. Mnogość sprzętu teoretycznie super sprawa, bo każdy chce mieć wybór… Osobiście uważam, że to bogactwo sprzętowo działa jednak na niekorzyść ryb, a dokładnie ich bezpieczeństwa. Ewolucja zestawów karpiowych od lat postępowała w kierunku bezpieczeństwa dla ryb oraz właściwości antysplątaniowych, które pozwalały prawidłowo prezentować zestawy karpiowe na dnie. Na rynku dostępnych jest kilka systemów, które zapewniają bezpieczeństwo rybie i możliwość uwolnienia się karpia w przypadku zerwania linki, czy też zaklinowania się ciężarka w zaczepie. Niestety ludzka bezmyślność (nie chcę wymieniać innych pobudek, by nikogo nie obrażać) pokonała pomysłodawców bezpiecznych systemów i ludzie nad wodą nagminnie modyfikują bezpieczne zestawy sprawiając, że stają się potencjalnie zabójcze dla ryb. Klejenie gumek na klipsach, dokładanie krętlików na łączeniu leadcora i linki głównej, czy też wiązanie go na supeł to niestety częste przypadki. Czasami reaguję na widok takich zestawów i co słyszę – szkoda żeby ciężarek się zgubił, holuje delikatnie to nic się nie zerwie, karp to silna ryba na pewno sobie poradzi, kolega karpiarz mi tak kazał to wiązać… Nie chcę się rozwodzić nad kwestiami dotyczącymi „oszczędzania” ale załóżmy, że łowimy na własnej wodzie, a karp o masie 10 – 15 kg to wartość rynkowa ok. 1.000 PLN. Montujemy zestaw „ nie – bezpieczny” by „uratować” ciężarek o wartości 5 PLN, klips o wartości 1-2 PLN, oraz przypon – ok. 5 PLN. W czasie holu zrywamy rybę która odpływa z naszym „cennym” zestawem i po tygodniu znajdujemy ją zaplątaną przy brzegu w pozostałości naszego zestawu. Efekt – zaoszczędziliśmy teoretycznie 12 PLN by stracić rybę o wartości 1.000 PLN. Piszę to po to, by niektórzy zrozumieli na jakie straty swoją nieodpowiedzialnością możemy narazić właściciela wody czy też PZW! Nie chcę nawet wspominać o cierpieniu ryby i jej śmierci w męczarniach…. Przyczyną tych negatywnych sytuacji jest po prostu niewiedza! Przestaliśmy myśleć nad wodą i widać to coraz częściej. Każdy chce być skuteczny, łowić duże ryby, zadaje pytania na forach, grupach, pyta o przynętę, miejscówkę i uzyskuje gotową odpowiedź ale nad wodą i tak odnosi porażkę… Uważam, że przyczyną jest właśnie brak myślenia i brak wiedzy, brak reagowania na zmieniające się warunki czy też oznaki bytowania ryb… Ryby spławiają się 20 metrów w lewo, ale na forum pisali, że z tego miejsca są brania więc czekam aż ryby same przypłyną… Jak się skończy czekanie nie będę pisał, bo pewnie już się domyślacie…. Niestety jak w wielu dziedzinach życia wiedza i doświadczenie odgrywają kluczową rolę w kwestii tego czy coś robimy skutecznie i dobrze czy też nie.

Przegrana walka zawsze rodzi pytania. Dlaczego? Gdzie popełniłem błąd!
Przegrana walka zawsze rodzi pytania. Dlaczego? Gdzie popełniłem błąd!

Nie zabraniam nikomu zadawania pytań na forach i uzyskiwania podpowiedzi od bardziej doświadczonych kolegów, ale czasami odpowiedzi wcale nie są merytoryczne czy też pomocne, a szczególnie widać to w kwestii karpiowych przynęt. Jak żaden inny temat – pytanie typu „Jaką kulkę polecacie” wywołuje najwięcej emocji, a liczba poleceń i komentarzy mogłaby służyć do gazety karpiowej jako rubryka pt. „Bieżący przegląd rynku karpiowego żarcia”! Pominę już subiektywne kwestie wyboru karpiowej przynęty czy też „kulkowej firmy”, czasami klikam sobie w profil osoby która poleca dane kulki jako nr 1 na rynku i co się okazuje – delikwent to młoda osoba (gimnazjum/szkoła średnia), PB na poziomie 7 kg, a ryba pochodzi w łowiska komercyjnego. Oczywiście każdy może wyrazić swoją opinię i ma prawo się wypowiedzieć, natomiast uważam, że osoby pytające powinny mocno weryfikować niektóre polecenia – zwłaszcza te pochodzące od osób z banerami firmowymi za plecami na zdjęciach z rybami! Dlaczego piszę o wyborze przynęt – przecież każdy łowi jak chce i na co chce… Jak najbardziej się zgadzam – ale niech każdy zada sobie pytanie dlaczego coraz więcej łowisk wprowadza ograniczenia lub zakazy nęcenia np. ziarnami?!? Ba – powiem więcej, kwestia zakazów zaczyna też być rozważana w temacie kulek – zwłaszcza tych tanich pochodzących z dużych fabryk! Duża presja i coraz większa ilość osób łowiących karpie sprawia, iż na niektórych łowiskach pokarm, który trafia do wody zaczyna być dominujący i staje się podstawowym źródłem pokarmu dla ryb. Oznacza to, iż każda wędkująca osoba ma wpływ na to co ryby jedzą i jak wpływa to na ich zdrowie! W krótkiej perspektywie czasu pewnie można by było używać wielu produktów czy też mieszanek jakie tworzą wędkarze do nęcenia bez większego wpływu na ryby. Problem pojawia się wtedy gdy pokarm podawany rybom jest stosowany w dłuższej perspektywie czasowej. Stosując przez dłuższy okres daną przynętę/zanętę powinniśmy wiedzieć jakie posiada wartości odżywcze, czy jest zbilansowanym pokarmem czy też jest tylko prostą kulką na bazie mieszanki mąk i dużej dozy aromatu o niskiej zawartości substancji odżywczych. Dlatego warto czytać etykiety opakowań, zadawać pytania producentom dotyczące składu kulek czy też rodzaju używanych komponentów. Użyte składniki do produkcji nie są objęte żadną tajemnicą firmy (prócz dokładnych proporcji składników) i każdy z Nas ma prawo wiedzieć jak produkowane są dane przynęty! Wiele osób twierdzi, że najlepsze kulki powstają w domowym zaciszu. Jednak analizując niektóre przepisy i użyte składniki stwierdzam, że jedyny wartościowy składnik w niektórych produktach to jaja kurze! Niestety komponowanie skutecznych przynęt wymaga sporej wiedzy z kilku dziedzin. Biologia ryb, potrzeby pokarmowe karpi, wiedza dot. wartości odżywczych danych komponentów jak również wiedza na temat samych właściwości poszczególnych składników w miksie – czy są to składniki o właściwościach klejących, rozpraszających, czy dobrze rozpuszczają się w wodzie, czy utwardzają gotowe kulki… To wszystko pozwoli nam sprawnie poruszać się wśród dostępnych na rynku składnikach do produkcji kulek i co najważniejsze nie tracić pieniędzy na nieudane kompozycje (komu wyszły pływaki to wie o czym mówię)! Uważam, że jeśli chcemy nabyć dobrą przynętę warto sięgnąć do oferty polskich producentów kulek. Nie bójmy się zadawać pytań właścicielom – o co warto zapytać? Czy produkują Państwo sami kulki czy konfekcjonujecie dany towar? Czy do produkcji kulek używają Państwo świeżych jaj? Jakie rodzaje mączek czy też ekstraktów zostały użyte w danej przynęcie? Wszystkie te pytania pozwolą nam dobrać rodzaj przynęty do warunków połowu, łowiska, czy też naszych preferencji dotyczących przynęty jakiej potrzebujemy. Ogromne doświadczenie osób zajmujące się produkcją kulek i możliwość bezpośredniego kontaktu z nimi to najlepszy adres pod który powinniśmy skierować swoje pytania dotyczące kwestii karpiowych przynęt!

Kulki proteinowe - przyneta, która zmieniła obliczę karpiowania. Na wielu grupach dyskusyjnych wybór przynęty to wciąż temat nr 1 budzący skrajne emocje...
Kulki proteinowe - przyneta, która zmieniła obliczę karpiowania. Na wielu grupach dyskusyjnych wybór przynęty to wciąż temat nr 1 budzący skrajne emocje...

Orzechy tygrysie to ostatnio coraz bardziej popularna przynęta/zanęta na karpiowej scenie w Polsce. Mają tyle samo zalet co wad, niewłaściwie użyte mogą stać się przyczyną problemów zdrowotnych ryb. „Tygrysy” kupujemy w formie gotowców, czyli spreparowane orzechy gotowe do użycia (ale te nie należą do najtańszych) lub też w formie wysuszonej i wtedy orzechy musimy odpowiednio przygotować. Fermentacja orzechów to jeden ze sposobów by zwiększyć ich atrakcyjność dla ryb (chociaż osobiście jestem fanem orzechów robionych na świeżo – mega dosłodzonych, które naturalnie fermentują w czasie zasiadki) ale wiele osób uważa, że warto by orzechy jednak przygotować nawet i kilka miesięcy wcześniej by „doszły”. Wszelkie grupy dyskusyjne są pełne przepisów i dobrych rad na przygotowanie orzecha, ale coraz częściej pojawiają się posty typu „Panowie proszę o radę, zrobiłem orzechy zgodnie z przepisem i pojawił się dziwny zapach, są kwaśne, dziwna pleśń wyszła itd.” Uważam, że ciężko z lakonicznych wpisów i słabego zdjęcia ocenić czy dany „efekt” jest pozytywny czy też nie pożądany, ale ku mojemu zaskoczeniu popularna i coraz powszechniejsza stała się odpowiedź typu „Im bardziej śmierdzi tym lepiej!!” To potwierdza tylko, że gro wypowiedzi na grupach jest bezmyślna i po prostu nie merytoryczna! Powiem więcej, skutki tych „podpowiedzi” mogą być tragiczne w skutkach dla ryb!! Osobiście uważam, że jest prosty sposób oceny każdej przynęty/zanęty. Jeśli Ty ją zjesz i nie zwymiotujesz to być może ryby też się nią zainteresują! Proces fermentacji wymaga odpowiednich składników i warunków – nie jest to żadna tajemnica, a wręcz metoda stara jak świat opisywana w wielu opracowaniach. Szczególnie brak wiedzy widać w pytaniach o kiszenie kukurydzy, czyli w temacie fermentacji mlekowej! Czytając niektóre „przepisy” temat powinien nosić tytuł „Jak zrobić śmierdzącą kukurydzę”, a jestem pewny, że pytając naszą babcię jak zakisić kukurydzę uzyskalibyśmy o wiele bardziej trafną odpowiedź niż komentarze pod postami o tej tematyce. Można by rzec, że wystarczy zapytać babcie o radę by przygotować kiszoną kukurydzę lub sięgnąć po informację na temat fermentacji mlekowej, która w Polsce ma wielu fanów i jest metodą konserwacji produktów spożywczych do wielu, wielu lat. Dlaczego jednak wybieramy „łatwiejszą” drogę, która prowadzi często do niepowodzeń zamiast sięgnąć do wiedzy ogólnej i trochę poczytać, zrozumieć proces?!?

Zanęta partykularna jest skuteczna i wciąż popularna od lat. Wiedza jak prawidłowo przygotować ziarna to obowiązek każedego z nas!
Zanęta partykularna jest skuteczna i wciąż popularna od lat. Wiedza jak prawidłowo przygotować ziarna to obowiązek każedego z nas!

Bycie karpiarzem to nie prosta rzecz wbrew pozorom. Być może kiedyś było trudniej, bo wiele rzeczy nie było dostępnych, a połowę z nich trzeba było sobie zrobić samemu! W tych pięknych czasach jednak karpiarze kierowali się rozsądkiem i logicznym myśleniem by mieć szanse na skuteczny hol czy nawet branie upragnionej dużej ryby. Dzisiaj mamy FB, sklepy pękające w szwach od karpiowych nowości i gadżetów, wody komercyjne na których ryby 20+ łowią często laicy trzymający pierwszy raz w życiu wędzisko i tabun „testerów”, którzy wiedzą co jest nam bezwzględnie potrzebne! Niewątpliwie to wszystko ułatwiło łowienie karpi, ale skutkiem ubocznym „gotowych rozwiązań” stało się lenistwo i brak myślenia nad wodą! Wiedza teoretyczna jest ważna podobnie jak doświadczenie które przyjdzie z czasem. Jednak zachęcam wszystkich nie tylko tych początkujących o rozwagę i chwilę zastanowienia nad naszymi poczynaniami nad brzegami łowisk. Wbrew pozorom nie tylko mata, kołyska czy obszerny podbierak albo klinik to jedyna rzecz, która wpływa na bezpieczeństwo ryb. Odpowiedzialność i dbałość o ryby to nie tylko bezpieczny zestaw karpiowy, ale tak naprawdę wszystko z czym ryba ma bezpośredni kontakt. Tak jak właściwe odżywianie dla ludzi jest ważne, tak samo powinniśmy zwracać szczególną uwagę na pokarm jaki podajemy rybom, szczególnie ten którym ryby się żywią (uprzedzam pytania osób które myślą o sztucznych przynętach – karpie je pobierają ale nie jedzą)! W tym szczególnym okresie kwarantanny i zagrożenia wirusem, wykorzystajmy wolne chwilę na naukę! Prawidłowe stosowanie „udogodnień” i różnych akcesoriów to również etyka wędkarska i świadome dbanie o ryby! Czytajmy etykiety na opakowaniach przynęt czy też zanęt, nie bójmy się zadawać pytań producentom spożywki karpiowej, z rozwagą używajmy wszelkich ziaren które samodzielnie preparujemy by nie szkodziły karpiom!
Pomimo całego postępu i udogodnień jakie dziś mamy nie zapominajmy bez kogo ta pasja by nie miała sensu…. Bo do złowienia karpia potrzebny jest KARP!

Nawet najlepsza wędkarska elektronika okaże się zbędnym balastem, gdy nie umiemy prawidłowo zinterpretować tego, co pokazuje nam ekran
Nawet najlepsza wędkarska elektronika okaże się zbędnym balastem, gdy nie umiemy prawidłowo zinterpretować tego, co pokazuje nam ekran

Skomentuj