Pokaż innym, co kochasz

Przetłumacz:

Przekazanie w pigułce wiedzy fotograficznej lub tylko zarażenie was bakcylem tworzenia dokumentacji fotograficznej ze swoich wypraw z wędką jest ze wszech miar słuszne. Dlaczego tak uważam? Jestem o tym wręcz przekonany i wiem z praktyki, że zadowolony wędkarz jest lepszym człowiekiem.

 

Średnia ocen:

Taki wędkarz wraca z wędkowania radosny lub co najmniej zadowolony i tym zadowoleniem dzieli się z innymi, np. pokazując zdjęcia. Taki wędkarz staje się życzliwy ludziom, rozsiewa dobre fluidy. To nie koniec dobrej roli fotografii: zadowolony fotografujący będzie lepiej dbać o motyw uwieczniany na zdjęciu, co w prosty sposób przekłada się na dbałość o ryby, łowisko, obozowisko, przyrodę, o nasze wspólne bezcenne środowisko.

Nie wolno zapominać nawet na sekundę, że gdy wyginą ryby wkrótce straci walory biologiczne woda w rzekach i jeziorach, a my będziemy następni w smutnej kolejce jako konsumenci wody pitnej i biorcy wody do produkcji rolniczej.

Szanowna Redakcja, reprezentowana przez redaktora naczelnego Adriana Śmigla, zaprosiła mnie do napisania cyklu poświęconego fotografii wędkarskiej, z uwzględnieniem oczekiwań czytelników Świata Karpia oraz Świata Suma&Spinningu. Z przyjemnością przyjąłem zaproszenie i - mimo zajmowania się fotografią wędkarską długo i zawodowo - czuję dużą tremę, bo zastanawiam się, jak zachęcić wędkarza do jeszcze jednego wydatku tym razem na aparat fotograficzny? Jak przekonać załamanego wielodniową zasiadką bez pika karpiarza czy sumiarza do podjęcia wysiłku i zrobienia fajnego zdjęcia? A trzeba wiedzieć, że fotografowanie tylko w filmach fajnie wygląda, bo w rzeczywistości dla fotoamatora to pasmo udręki, nawet bólu psychicznego z bardzo krótkimi uniesieniami, dla profesjonalisty zaś - ciężki kawałek chleba. Dość powiedzieć, że najczęściej klientowi podoba się akurat to zdjęcie, które fotograf najchętniej ukryłby przed światem (jako nieudane lub co najwyżej dobre). O fotografie przyrody to nawet nie wspominam, bo to pasmo wyrzeczeń i trudu fizycznego. Natomiast fotograf sportów ekstremalnych to już w ogóle balansuje na granicy utraty zdrowia lub życia.

Jednak dobre albo fajne zdjęcie warto mieć, czy to swojego autorstwa, czy to zrobione przez koleżankę lub kolegę. Cokolwiek w albumie warto posiadać, aby to coś przywoływało wspomnienia z zasiadki, utrwaliło ulotne chwile, wznieciło na nowo przeżyte radości, aby pokazało światu naszą pasję i namiętność do wędkarstwa. I tak oto dotarliśmy do meritum mojego zadania, do przekazania wam wiedzy o tym, jak możecie wejść w posiadanie fajnego zdjęcia, jak nie zniszczyć cudzego sprzętu fotograficznego i jak nie utopić swojego, jak nie podpaść koledze, fotografując go z obciętą głową lub - co gorsze - z obciętym ogonem rekordowego amura. Warto też posiąść minimum wiedzy, aby nie polec w meandrach prawa autorskiego i ochrony wizerunku na portalach społecznościowych.

Pisząc kolejne odcinki serii będę pamiętał zarówno o osobach publikujących swoje artykuły na łamach prasy, jak i w Internecie, bo dla każdego medium nieco inaczej fotografujemy i przygotowujemy zdjęcie. Natomiast tzw. przeciętnemu wędkarzowi z przeciętnymi potrzebami posiadania zdjęcia nie będę nachalnie tłumaczyć, że najlepsza jest tylko lustrzanka za kilkanaście tysięcy złotych i tylko firma X czy Y. Wręcz przeciwnie, będę was namawiać do używania także smartfonów, kompaktów i innych tańszych aparatów fotograficznych. Ups! O mały włos nie palnąłem gafy, przecież i ja posiadam smartfon za – bagatela – 1600 zł, a to już kwota pozwalająca nabyć z drugiej ręki naprawdę dobry aparat cyfrowy. Ależ ten świat się skomplikował…

Jeszcze pozwolę sobie zamieścić krótkie wyjaśnienie. Otóż od kilkunastu lat pracuję dla marek Dragon i MegaBAITS, stąd też na zdjęciach mojego autorstwa najczęściej widać logotypy tych marek. Proszę o wyrozumiałość i nieczynienie mi zarzutu uprawiania kryptoreklamy. Po prostu tak się złożyło.

To tyle tytułem wstępu. W kolejnym artykule napiszę o różnorodności zdjęć, które możemy albo chcemy robić. Jeśli macie pytania lub pomysł, o czym napisać, proszę swoje listy kierować na adres Redakcji.

Na zdjęciu Mariusz i Daniel późną nocą gdzieś nad rzeką nizinną pozytywnie nakręceni.

Wędkarstwo to wspaniały świat dla indywidualistów, ale także odnajdą się ceniący grę zespołową, w teamie. Jeśli dane nam będzie fotografować kilku wędkarzy na łowisku, to bądźmy bystrymi obserwatorami i dostrzegajmy więzy pomiędzy wędkarzami – właśnie takie zdjęcie częstokroć jest dla tych wędkarzy cenniejsze ze względu na ładunek emocjonalny, aniżeli kolejne zdjęcia „tylko” z rybą. 

Tutaj kolega Piotr wycofuje się ze stanowiska nad kielecką rzeczką.

Łowienie ryb zaczyna się w już w domu czy sklepie, podczas przygotowań. A gdy już dotrzemy na łowisko, najcenniejsza (emocjonalnie) scena wcale nie musi się rozegrać z rybą w roli głównej – tutaj kolega Piotr wycofuje się ze stanowiska nad kielecką rzeczką. Piotr do dzisiaj z wielką sympatią wspomina tę sytuację (również i ja) i na szczęście zdecydowałem się uwiecznić trud przebycia kilkunastu kroków wypisany na Jego twarzy. Było ciemno, Piotr nie zabrał latarki, a w brzegu były dołki, doły i wyrwy.

Na zdjęciu Rafał z odrzańskim drapieżnikiem.

A skoro już musimy sfotografować kolejnego, może i setnego w sezonie szczupaka, to starajmy się za każdym razem robić to nieco inaczej. A nuż wyjdzie coś fajnego? 

Skomentuj