Chcę zostać testerem!

Przetłumacz:

Chcę zostać testerem Państwa produktów! Często dzwonią i piszą ludzie, którzy chcieliby testować nasze kulki. Pytam wtedy, w jaki sposób będziesz testował i na jakiej podstawie ocenisz ich jakość, przydatność nad wodą?! I wtedy pojawia się klasyczne: nooo, yyy, eee… będę łowił i zobaczę czy coś złowię.

Średnia ocen:

Kim tak naprawdę jest tester? Czy bycie testerem to jedyna możliwość współpracy z firmami z branży? Czy warto w ogóle być testerem?

Tester dawniej
Rynek karpiowy w naszym kraju cały czas się rozwija i to bardzo dynamicznie. Mamy wiele wód PZW, komercyjnych, a nawet o statusie NO KILL, które są oblegane przez wielu karpiarzy. Duży popyt na rynku wpłynął również na rozwój podaży i wielość produktów dostępnych w sklepach karpiowych.

Akcesoria, wędki, kołowrotki, sprzęt biwakowy – wybór jest przeogromny, a ceny są tak zróżnicowane, że czasami niektórzy po prostu niedowierzają, patrząc na metkę! Pamiętam czasy, gdy zaczynałem swoją karpiową przygodę – wybór sprzętu był mocno ograniczony, a czasem coś konkretnego można było tylko dostać za granicą lub kupić na cyprinadzie - „prosto z bagażnika”!!! Ta niedostępność była smaczkiem karpiowej pasji i naprawdę trzeba było być prawdziwym zapaleńcem, żeby skompletować konkretny sprzęt do łowienia. Młodzi pewnie myślą: ale „lipa” kiedyś była, ale po wiadomościach, które otrzymuję i pytaniach o sprzęt czy wybór przynęt, myślę, że to właśnie dzisiaj jest „lipa”, bo wszystko jest „naj”, wszystkiego jest w bród, a czasem brakuje wiedzy i rozeznania, aby wybrać właśnie to, co nam jest najbardziej potrzebne.

Bez fotografa ani rusz!

Ta różnorodność i rozwój konkurencji na rynku karpiowym sprawił, iż ważną rolę w tworzeniu, udoskonalaniu produktów karpiowych oraz ich promocji odgrywają właśnie testerzy. Pamiętam czasy, gdy byłem młodym jeszcze chłopakiem, kilka katalogów firm karpiowych to była moja niemal codzienna lektura (kiedyś nie było również wielu portali karpiowych, a nawet profesjonalnych czasopism, więc informacji na temat karpiowania szukało się dosłownie wszędzie). Przeglądając wspomniane katalogi, podziwiałem zdjęcia, na których testerzy prezentowali wspaniałe ryby złowione na produkty firmy, jaką reprezentowali. Takich prawdziwych testerów w naszym kraju była garstka, ludzi z pasją, mających wiedzę na temat sprzętu i przynęt, czy też komponentów, z jakich tworzono te najskuteczniejsze mieszanki. Miałem ogromny szacunek do tych osób i wiem, jak wiele radości sprawiała mi możliwość spotkania ich na żywo i zadania im pytań, które mnie nurtowały.

Nie tylko produkty musza być lokowane na fotografii lecz piękno naszej pasji!

Tester dziś
Dynamiczny rozwój branży, pojawienie się wielu nowych graczy zmieniło jednak rolę testerów i zakres ich zadań. Powstało również wiele nowych form współpracy pomiędzy firmami a łowiącymi – sponsored carp angler (w wolnym tłumaczeniu – sponsorowany karpiarz), konsultant sprzętowy, ds. przynęt, członek teamu, członek klubu, współpracownik itp. Osobiście uważam, że tak naprawdę na rynku w obecnych czasach nie ma już klasycznych testerów, a ostatni, jakiego pamiętam po wielu latach zrezygnował z wieloletniej współpracy z jedną z firm. Wracając jednak do tematu, w jaki sposób nawiązać współpracę z firmą karpiową. Wysłać im maila z zapytaniem, napisać list? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ani też schematu aplikowana. Jeśli ktoś liczył na gotowca, to przepraszam za rozczarowanie. Jest natomiast kilka warunków, które musi spełniać osoba chcąca aplikować:

- karpiowanie we krwi z wpojoną zasadą NO KILL
- znajomość marki i produktów, które oferuje dana firma
- umiejętność wykonywania poprawnych zdjęć oraz kreatywność
- umiejętność pisania relacji z zasiadek
- karpiowa wiedza i doświadczenie, wynikające z odbycia licznych zasiadek
- wysoka kultura osobista oraz uczciwość
- umiejętność pracy w zespole
- odnoszone sukcesy w czasie zawodów karpiowych
- mnóstwo wolnego czasu spędzanego nad wodą.

Zdjęcia z lokowaniem produktu to stały punkt zadań współpracownika karpiowej firmy.

Powyższe cechy są bardzo cenione w branży karpiowej i myślę, że prezentacja ich w swoich prywatnych relacjach znad wody jest najlepszym CV, jakim możemy się pochwalić w rozmowach z firmą, z którą chcielibyśmy współpracować.

Nachalność, kłamstwa i przerobione fotki w Photoshopie naprawdę nie pomogą wam nawiązać długoterminowej i wartościowej współpracy z żadnym z producentów, a powiem szczerze, że i taki przypadek przerabiałem. Cała rozmowa skończyła się zażenowaniem osoby aplikującej. Podobnie wygląda sprawa z tzw. karpiowymi skoczkami, czyli osobami które co sezon przybierają nowe barwy, ślubując wierność marce do grobowej deski. Takie osoby po prostu są niewiarygodne!

Zwycięstwo w zawodach razem z Krzysztofem – moim wieloletnim przyjacielem i współpracownikiem mojej firmy.

Co takiego daje nam współpraca z firmą karpiową i czy faktycznie warto ją podejmować?
Wiele osób uważa, że bycie „testerem” czy też innym współpracownikiem firmy karpiowej to mnóstwo darmowego sprzętu, przynęt i nicnierobienie. Bycie teamowiczem to obowiązki i zadania. Uważam jednak, że to „praca”, w której człowiek czuje się spełniony i - jak to mówią - „wstaje z uśmiechem na twarzy”. Relacje z zasiadek, opisy zestawów stosowanych w czasie zasiadki, taktyki, które obraliśmy, w końcu catch reports ze zdjęciami ryb, zdjęcia przyrody, fotografie z lokacją produktów firmy, z którą współpracujemy, czy też współtworzenie katalogów i opisów w nich zawartych. Również zdarza się, że bliska współpraca oznacza wyjazdy na targi, ale z obecnością po tej „drugiej stronie”, gdzie przygotowuje się stanowiska, obsługuje klientów i – co najgorsze - pomaga się po kilku dniach spakować stanowisko. Jednym słowem: ciężko pracuje. Za naszą pracę nie będziemy prawdopodobnie wynagradzani finansowo (chociaż firmy mają różne zasady współpracy), natomiast na pewno będziemy mieli możliwość otrzymania darmowych pakietów przynęt do łowienia czy też produktów przed ich premierą.

Często również współpraca daje możliwość zakupu produktów w bardzo atrakcyjnych cenach lub otrzymania ich w użyczenie na czas nieokreślony. Wiele osób pewnie czuje się rozczarowana, może zawiedziona, a nawet niektórzy stwierdzą, że to się po prostu nie opłaca! Natomiast jest jeszcze coś, co jest może bezcenne, a może ważniejsze niż te wszystkie gadżety płatne lub darmowe. Nawiązanie współpracy to często przygoda życia, to możliwość poznania ludzi z pasją, ludzi, którzy mają tego samego bzika, co my. To często wspólne wyjazdy na ciekawe łowiska w kraju i za granicę, na które „zwykły śmiertelnik” nie ma szans się dostać. To często realizacja ciekawych projektów, produkcji filmowych czy też uczestnictwo i wsparcie w czasie startu w zawodach karpiowych. To również wymiana doświadczeń i nasz rozwój na wielu płaszczyznach, nie tylko tych dotyczących łowienia karpi.

Łowienie ryb i spędzanie czasu nad wodą to główne założenie pracy testera.

Jeśli więc myślicie o byciu twarzą firmy karpiowej, warto zacząć od „złapania” kontaktu z właścicielem, przedstawicielem danej marki i prezentacji swojej osoby. Świetną okazją są targi czy też inne eventy karpiowe, a czasami po prostu szczera rozmowa. Niestety wytworzył się też negatywny trend rynkowy, który możemy zaobserwować szczególnie na portalach społecznościowych. Niektóre firmy niestety angażują swoich „testerów”, „teamowiczów” w „agresywny marketing”, który polega na ślepym rekomendowaniu produktów i ich wspaniałości na każdym łowisku, w każdych warunkach!!!

Uważam, że taka wymuszana lojalność za paczkę kulek, to dzisiejszy problem branży karpiowej i podwaliny do tworzenia podziałów i walk o „rację” na wszelkich forach czy grupach dyskusyjnych. Fałszywy marketing prowadzi do frustracji nad wodą i wypady po ryby na „kacze doły”, aby tylko uzyskać 10 brań i zrobić szum na profilu. Karpiowanie a łowienie karpi pod publikę to dwie różne rzeczy. Każdy z nas ma wybór i robi to, co uważa za słuszne. Pamiętajcie tylko o tym, że nazwisko ma się jedno i warto je szanować!!!

Ilość komentarzy: 3
Marcin Kościk
2019-09-06 16:11:28
Dobry tekst, puenta doskonała teamy ekipy ciuchy zmienicie a nazwisko zostaje.
Marek Zimoch
2019-09-17 12:15:52
Świetny tekst
Adam Glapa
2019-09-18 19:37:06
Kolejny świetny tekst ???????? dobrze się czyta teksty ludzi, którzy wiedza o czym piszą...
Skomentuj