Liptovska Mara
Liptovska Mara

Przetłumacz:

Liptovska Mara, czyli Jezioro Liptowskie, to jeden z największych zbiorników retencyjnych u naszych południowych sąsiadów. Ze swoją powierzchnią – wynoszącą około 2160 ha – jest drugą co do wielkości (po Jeziorze Orawskim) wodą na Słowacji.

Ciekawy kształt z wieloma zatokami, duże urozmaicenie dna i głębokości oraz położenie w pięknym górskim terenie to główne atuty, dla których warto zainteresować się tą wodą. To, co jednak najbardziej nas interesuje, to fakt że od początku jest on zarybiany karpiem. Dodatkowym kąskiem jest fakt, że występują tu karpie krzyżowane z sazanem. Jeśli chcecie się przekonać jak duże, wystarczy przejść się koroną zapory lub w jej pobliżu.

Przy ładnej pogodzie z pewnością je zobaczycie – dwudziestoparokilowe pełnołuskie torpedy często się tam pojawiają. Zgłoszony rekord wody to właśnie lokalna odmiana o masie 28,76 kg i długości 102 cm. Z punktu widzenia karpiarzy od wiosny do końca lata najciekawszymi miejscami są duże zatoki – sielnicka, prosiecka, ratkovska i trnovecka. Zatoka gotovany od strony autostrady D1 jest wydzielonym łowiskiem specjalnym.

Ciekawe są również rejony żwirowni przy dopływie rzeki Wag w rejonach „ptasiej” wyspy. Ryby w zatokach grupują się przed tarłem i pozostają w nich do czasu, kiedy woda zaczyna się schładzać. Kłopotem będzie dla nas zatrzęsienie karpi o wadze 2-3 kg, których w zatokach koncentrują się olbrzymie ilości. Obserwując poczynania lokalnych matadorów warto poszukać dużej ryby w głębszych partiach wody. Na wodzie można używać silników spalinowych, co przy dużych wywózkach będzie niewątpliwie wielkim udogodnieniem. Plus tej wody to również ogrom atrakcji w pobliżu, które są ogromnie ważne, jeśli wasz urlop związany jest z rodziną. Wówczas sami możecie poświecić się polowaniu na słowackie „kapory”. Przy zbiorniku znajdują się dwa wielkie kompleksy basenów Aquapark Tatralandia i Termy Basenova. Skansen, rowerki wodne, wejście na szlaki turystyczne w Tatrach zachodnich, wiele dobrych restauracji z obowiązkowymi knedliczkami i złotym bażantem oraz duże zaplecze noclegowe.

Brzmi pięknie? Podsyciłem wyobraźnię? To teraz mniej fajne i całkiem „niefajne” informacje. Jak wspomniałem, na wodzie dozwolone jest używanie silników spalinowych. Jest to woda publiczna, więc nie brakuje amatorów sportów motorowodnych. Jet ski naprawdę potrafią być uciążliwe, zwłaszcza jeśli użytkownik 200-konnej maszyny uzna markery jako trasę swojego slalomu... Ze względu na takich użytkowników wody do oznaczenia łowiska możemy używać tylko markerów tyczkowych. Dodatkowym utrudnieniem są dość pogmatwane przepisy dotyczące połowu. Brzegi zbiornika są terenem zalewowym, w związku z tym poza wyznaczonymi miejscami panuje oficjalny zakaz biwakowania. Jednak namiot bez podłogi jest traktowany jak parasol i wchodzi w skład przedmiotów służących do połowów, tak więc nikt nie uczyni nam z tego powodu zarzutu.

Warto jednak ograniczyć rzeczy do niezbędnych, a na stanowisku zachować porządek. Nie zapomnijmy o obowiązkowym oznaczeniu stanowiska lampką od zmierzchu do świtu. Na obowiązkowym wyposażeniu musimy mieć miarkę i wypychacz do haczyków. Jeśli chcecie przechować rybę w worku do zdjęcia, obowiązkowo wpiszcie ją w rejestr połowów. Pomimo tego, że będziecie chcieli ją wypuścić, tłumaczenie może nie zdać się na wiele. Przepisy dopuszczają wjazd na brzeg w celu wypakowania sprzętu, nie można jednak parkować tam pojazdów. Ze znalezieniem miejsca do zaparkowania mogą być małe problemy, zwłaszcza w sezonie letnim. Pamiętajmy stając gdzieś na poboczu drogi, aby ani kawałek opony nie znajdował się na jezdni – mandat gwarantowany.

Przy samym wyjeździe na Słowację pamiętajmy o obowiązkowym wyposażeniu samochodu w gaśnicę, trójkąt, apteczkę, komplet żarówek (po sztuce z każdego rodzaju) oraz kamizelki odblaskowe w ilości odpowiadającej liczbie osób, na którą zarejestrowany jest pojazd! Kary są bardzo dotkliwe a większość policjantów niezbyt dobrze nastawiona do Polaków. Należy również zwrócić uwagę na miejsca wyłączone z wędkowania. Przykładowo półwysep ratkovie, dzielący zatoki tnoviecką i ratkovską, jest rezerwatem przyrody. Nie wolno na jego brzegach wędkować. Zakaz obejmuje również wyspę przy dopływie rzeki Wag oraz – jeśli dobrze pamiętam – „cofkę” rzeki po 50 metrach od mostu kolejowego. Dla nas, karpiarzy, jednak najbardziej dotkliwe będą przepisy ograniczające czas połowów. Łowić możemy w okresie od 1 czerwca do 15 marca. Połów 24 h na dobę możliwy jest od 1 lipca do końca września. W czerwcu i październiku możemy łowić od godziny 4.00 do 24.00. Należy zachować należytą odległość połowów od miejsc chowu klatkowego ryb (100 m) oraz tę samą od zapory zbiornika. Wędkowanie w zatoce ratkovskiej z jej zachodniego brzegu możliwe jest od 1 lipca do końca sierpnia. Rejony żwirowni mają również swoje przepisy – musimy zachować odległość 50 m od maszyn czy budowli. Jak widać możliwości są mocno okrojone, a dodatkowo w sezonie wakacyjnym najlepsze stanowiska są okupowane przez słowackich wędkarzy. Zakup pozwoleń zależy od rejonu, w który się wybieramy – w Liptovskim Mikulaszu w sklepach wędkarskich Starfish i Esox lub w ośrodku „Ribarska osada” w Sielnicy. Opłaty to około 17 euro za dzień, a 70 euro za licencję tygodniową. Do licencji należy dokupić rodzaj karty wędkarskiej, tzw. listok w cenie 1.5 euro za tydzień. Warto od razu dopytać się o szczegóły, gdyż przepisy co roku się zmieniają. Co do samych technik połowu, to zasada jest taka sama jak na klasycznym zbiorniku zaporowym, gdzie występuje duża ilość białej ryby. Musimy więc zaopatrzyć się w dużą ilość towaru.

Największym naszym utrapieniem mogą być 2-3-kilogramowe karpiki, których jest naprawdę zatrzęsienie. Potrafią wysprzątać nam bardzo szybko dobrze zanęcony plac, a ich brania mogą nastąpić już podczas kładzenia zestawu. Dlatego duże kulki i długi włos to podstawa. Jeśli pojawią się w naszym łowisku, czasem jedyną radą będzie trzymanie ich w rejonie markera, a szukanie większej ryby kładąc zestawy punktowo w odległości co najmniej kilkunastu metrów od obszaru nęconego. Zbiornik ma urozmaicone dno – od dużych placów po duże spadki dna i stare koryta rzek. Sondowanie ze względu na olbrzymi obszar zajmie nam dużo czasu, a wywózki w granicach 500 m mogą być normą. Dno kamieniste lub pokryte warstwą mułu naniesionego przez dopływy. Co do roślinności podwodnej, występuje ona w niektórych miejscach, np. w płytkiej zatoce ratkovskiej. W przeważającej jednak części zbiornika nie ma jej w ogóle. Miejscami brzegi są usiane głazami umacniającymi. W takich rejonach bezwzględnie należy wypływać po każdą rybę. Jak widać woda ta jest ciężkim terenem dla działań karpiarzy. Czy warto? Zdecydowanie tak! Położenie zbiornika pomiędzy masywem Tatr zachodnich i niskich tworzy niezwykły klimat tego miejsca, jakiego na próżno szukać po naszej stronie granicy. Woda jest zadbana.

Nie natkniemy się na pozostałości po innych wędkarzach. Limity i okresy ochronne są tu ściśle przestrzegane, co w parze z dobrą polityką zarybieniową sprawia, że ryb jest naprawdę dużo. Bez wątpienia nasze PZW mogłoby się uczyć od Słowaków gospodarowania wodami... Jeśli ktoś odważy się spróbować swoich sił na tej trudnej wodzie, myślę, że zakocha się w niej, jak tylko stanie nad jej brzegiem. Co roku łowione są tu piękne okazy karpi, a dodatkowo ryby są niesłychanie silne i waleczne. Sam, choć mocno „Mara” utarła mi nosa, na pewno nieraz nad nią wrócę. W tym roku jednak chciałbym się skupić na drugim zbiorniku, o którym pisałem na wstępie, na Jeziorze Orawskim. Mam nadzieję, że jesienią będę mógł podzielić się z wami przeżyciami z tego największego zbiornika na Słowacji.

Skomentuj