Solińskie możliwości
Solińskie możliwości

Przetłumacz:

Jak wiadomo Jezioro Solińskie jest największym i najgłębszym zbiornikiem zaporowym w Polsce. To właśnie duże głębokości sprawiają, że daje ono możliwości połowu karpi różnymi technikami.

 

Chyba nie minę się z prawdą twierdząc, że jest to jedna z nielicznych zaporówek w Polsce, dająca możliwość skutecznego łowienia tego gatunku zarówno metodą wywózki, rzutową, jak i ze środka pływającego. Co więcej, zróżnicowanie terenu powoduje, że trasy wędrówek karpi na żerowiska w poszczególnych rejonach Soliny znacznie się od siebie różnią. Wszystkie te cechy czynią z Jeziora Solińskiego niezwykle ciekawą i atrakcyjną pod względem wędkarskim wodę.

Lipcowy karpik złowiony z rzutu.
Lipcowy karpik złowiony z rzutu.

Z rzutu

Jak wiadomo, zbiorniki zaporowe w Polsce przeważnie kojarzą nam się z wywożeniem zestawów na spore odległości. Na przykładzie Soliny pokażę wam, że wcale tak być nie musi. Zbiornik ten powstał w tzw. „klimacie górskim”, co sprawiło, że jego linia brzegowa dość gwałtownie opada na spore głębokości w niewielkiej odległości od brzegu. Długa i urozmaicona linia brzegowa tworzy naturalne żerowiska, a spora głębokość daje rybom poczucie bezpieczeństwa. W zależności od rejonu, w jakim będzie dane nam łowić, głębokość wody w okolicach brzegów może być bardzo różna. Aby sięgnąć miejsc, w których przebywają ryby, nieraz będziemy zmuszeni zarzucić nasze zestawy na odległość stu metrów, innym razem – wystarczy rzut spod siebie, ponieważ karpie będą żerować tuż pod naszymi nogami, gdzie w odległości dziesięciu metrów od brzegu głębokość wody sięgać może 6 lub więcej metrów. Karpie nieprzypadkowo odwiedzają przybrzeżne rejony. Strome brzegi oraz nawisy drzew sprawiają, że w czasie deszczu spływa do wody mnóstwo pokarmu, którym karpie nie pogardzą. Warto o tym pamiętać i uważnie śledzić prognozy pogody. Jeśli chodzi o sprzęt, który stosuję do łowienia z rzutu na Solinie, w zasadzie niczym nie różni się od tego, którym łowię na żwirowniach czy też innych zbiornikach wykorzystując tę technikę. Wszystko będzie zależało od tego, jak daleko będziemy zmuszeni zarzucić swoje zestawy.

Karp zacięty pod skałami usiłuje skryć się w konarach.
Karp zacięty pod skałami usiłuje skryć się w konarach.

Jeśli będziemy łowić blisko brzegu, parametry rzutowe naszego wędziska czy też kołowrotka nie będą miały najmniejszego znaczenia. Ważne jest, aby nasz zestaw nie splątał się podczas rzutu, a haczyk nie zaczepił o linkę główną, opadając na spore głębokości. Dlatego też warto użyć niewielkiego odcinka leadcora lub rurki antysplątaniowej. Ostatnio coraz częściej poszukuję dobrych miejsc w zasięgu mojego rzutu. Ma to oczywiste zalety – nie muszę się martwić o nieprzyjazne warunki pogodowe, które skutecznie potrafią uniemożliwić połów ryb metodą wywózki. Silny wiatr i duża fala jest na Solinie częstym zjawiskiem. To okropne uczucie, gdy ryby żerują w najlepsze, a ty bezradnie siedzisz na brzegu i nie możesz wywieźć swoich zestawów.

Wywózka

Co innego, gdy prognozy pogody są na tyle optymistyczne, że nie przewidują gwałtownych porywów wiatru w najbliższym czasie. Wtedy spokojnie możemy łowić z wywózki, nawet w odległych od nas miejscach, których na Solinie też nie brakuje. Metoda wywózki króluje zwłaszcza w górnych odcinkach Jeziora Solińskiego. Im wyżej zbiornika będziemy łowić, tym bardziej głębokości będą się zmniejszać. Pisząc ‘wyżej’ mam tu na myśli okolice dwóch głównych dopływów Soliny – Sanu oraz Solinki. W miejscach, gdzie rzeki te wpływają do zbiornika, woda jest stosunkowo płytka jak na Solinę. W zależności od tego, jak blisko tych dopływów zdecydujemy się łowić, głębokość wody może wynosić zaledwie parę metrów. Tą metodą łowimy w pobliżu tzw. „koryt” dwóch wyżej wymienionych rzek. Stare koryta Sanu i Solinki tworzą swego rodzaju trasy, którymi przemieszczają się karpie oraz inne ryby. Odległość od brzegu do koryta przeważnie uniemożliwia zastosowanie technik rzutowych. Zatem nasze zestawy będziemy wywozić łódką lub pontonem zaopatrzonym w silnik elektryczny.

Zimowa Solina - widok z zapory na zbiornik główny,
Zimowa Solina - widok z zapory na zbiornik główny,

Jeśli ktoś czuje się na siłach, może wywozić zestawy na wiosłach, choć stada leszczy lub kleni mogą nieraz wyprowadzić nas z równowagi. A zatem musimy zaopatrzyć się w dobry akumulator, a najlepiej dwa o mocy przynajmniej 80 lub 100 Ah. Będzie on nam potrzebny nie tylko do wywożenia naszych zestawów, lecz przyda się też podczas przeprawy na docelowe miejscówki, gdyż łowiąc w górnych odcinkach Soliny dostęp do wody będzie mocno ograniczony. Mając do dyspozycji dobry ponton lub łódkę z silnikiem, będziemy w stanie dopłynąć w najodleglejsze zakątki Soliny. Plusem takich miejsc jest fascynująca dzikość przyrody oraz cisza, której nie zaznamy łowiąc w pobliżu centralnego zbiornika, zwłaszcza w okresie wakacyjnym.

Połów ze środków pływających

Jeśli pogoda nam dopisze, możemy spróbować połowu karpi ze środka pływającego, własnego lub wypożyczonego od miejscowych. Ciągnące się kilometrami skały, z których wystają powalone do wody stare konary drzew, tworzą doskonałe kryjówki dla karpi. Zwisające nad wodę gałęzie drzew jak magnes przyciągają karpie żerujące na różnego rodzaju pokarm, który spada z nich wprost do wody. Głęboka woda i spora ilość zaczepów dają im poczucie bezpieczeństwa. Czują się tam na tyle pewnie, że nieraz zdarzało mi się obserwować je z bliska, gdy podpływały zaciekawione do łodzi. Aby jednak nie było zbyt kolorowo, wspomnę o kilku utrudnieniach. Nie możemy ustawiać łódki pod samymi skałami, gdyż może się to dla nas źle skończyć. Nieraz widziałem, jak całe drzewa lub bloki skalne wpadają prosto do wody. Ryzyko jest duże, zwłaszcza po deszczach, dlatego warto zachować zdrowy rozsądek i środek pływający, z którego zamierzamy łowić należy zacumować na otwartej wodzie przynajmniej kilkadziesiąt metrów od skały. Łódź czy też ponton, z którego będziemy łowić, musi być zarejestrowany oraz posiadać wyraźne napisy na burcie, gdyż tamtejsi strażnicy rygorystycznie trzymają się przepisów i ciężko będzie nam się później wytłumaczyć.

Styczeń -15 stopni Celsjusza, a one nadal żerują przy powierzchni.
Styczeń -15 stopni Celsjusza, a one nadal żerują przy powierzchni.

O kapokach na łódce również nie wolno zapomnieć. Cumując środek pływający na głębokiej wodzie, musimy zaopatrzyć się przynajmniej w dwa balasty na długich, kilkudziesięciometrowych linkach tak, by dotykały dna w miejscu, w którym będziemy łowić. Jeśli zaobserwujemy, że zbliża się burza, musimy czym prędzej wracać na brzeg, gdyż pogoda w Bieszczadach zmienia się bardzo szybko i czasem możemy nie zdążyć do niego dopłynąć. Kilka razy wracałem podczas burzy z duszą na ramieniu, w obawie o swoje życie. Przy dużym wietrze i falach na silniku elektrycznym nie będziemy w stanie dopłynąć do brzegu. Jesteśmy wtedy zdani tylko na siebie, gdyż nawet jednostki WOPR rzadko decydują się na wypłynięcie podczas szalejącej burzy.

Zimą karpie nabierają pięknych złotych kolorów.
Zimą karpie nabierają pięknych złotych kolorów.

Na Zig Riga

Głęboka woda stwarza znacznie więcej możliwości. Duże głębokości sprawiają, że karpie większość swojego życia spędzają w toni. Potwierdzają to moje obserwacje poczynione przy pomocy echosondy. Ryby często zmieniają głębokość, na której przebywają. Uzależnione jest to często od ciśnienia atmosferycznego, które bezpośrednio wpływa na zawartość tlenu w wodzie. Dlatego warto na bieżąco śledzić odczyty z echosondy, która często pokazuje, na jakiej głębokości ryby aktualnie przebywają. W takim przypadku dobre rezultaty może nam dać zastosowanie zig-riga. Co prawda, osobiście na tym polu doświadczenia jeszcze nie posiadam, jednak mam znajomych, którzy stosując na Solinie metodę zig riga mają już na swoim koncie pierwsze sukcesy. Ciekawostką jest fakt, że oprócz karpi zdarzało im się łowić całkiem spore leszcze.

Zimowa alternatywa

Kolejnym atutem głębokich łowisk jest to, że w zimnych porach roku nagromadzona w nich woda bardzo wolno oddaje swoją temperaturę. Pomimo tego, że w górskim klimacie zimy bywają nieco ostrzejsze niż w pozostałych rejonach Polski, to jednak Solina zamarza przeważnie tylko w swoim górnym biegu. Centralny zbiornik, czyli miejsce, w którym łączą się jej dwa główne dopływy, zamarza bardzo rzadko. Tak więc, jeśli tylko odpowiednio się przygotujemy na panujące tam warunki, możemy śmiało spróbować swoich sił w połowie zimowych karpi. Być może jest to jakaś alternatywa dla Rybnika. I choć nie będzie nam dane łowić przy zrzucie ciepłej wody, to szanse na branie mamy realne. Dowodem na to są same karpie, które nierzadko podpływają zimą pod koronę zapory, licząc na darmowy posiłek serwowany przez turystów w postaci bułeczek i gofrów wrzucanych do wody.

Zbiornik główny w okolicach zapory zamarza bardzo rzadko.
Zbiornik główny w okolicach zapory zamarza bardzo rzadko.

Musimy tylko pamiętać, aby nie przesadzać z nęceniem. Znacznie lepsze efekty osiągniemy stosując mniejsze porcje dobrej jakościowo zanęty. Jak sami widzicie, Jezioro Solińskie ma nam wiele do zaoferowania, zwłaszcza jeśli chodzi o wędkarstwo karpiowe. Przychodzą mi tu na myśl słowa jednego z tamtejszych wędkarzy, teraz już serdecznego kolegi. Gdy pytałem go, dlaczego nie łowi karpi na innych łowiskach, odpowiedział wprost: „Solina jest dla mnie łowiskiem na całe życie”.

Skomentuj