Unikane płycizny
Unikane płycizny

Przetłumacz:

Karpie pobierają pokarm z różnej głębokości. Uzależnione jest to od wielu czynników. Powszechnie utarła się jednak teza, że płytkie miejsca podporządkowane są mniejszym karpiom, a największe okazy zamieszkują głębsze i bezpieczniejsze części zbiornika.

Średnia ocen:

Płytkie miejscówki to podwodne górki, mielizny, zatoczki oraz okolice brzegów. Prawie na każdym zbiorniku jesteśmy w stanie znaleźć takie miejsca. Wyjątek stanowią głębokie jeziora rynnowe. Dno w tych akwenach jest bardzo strome i spadziste. Na płytką wodę stawiam zazwyczaj wiosną, kiedy silne słońce najszybciej ogrzewa te części zbiornika. Kilkustopniowa różnica temperatury na płyciźnie przyciąga wszystkie stworzonka – od najmniejszych robaczków, przez ryby, aż po ptactwo. To właśnie tam możemy zauważyć ruch i życie. Warto brać ze sobą termometr i zbadać temperaturę w różnych częściach zbiornika. Zbierająca się na płyciźnie drobnica często ląduje przypadkowo podczepiona na naszym haku. Dziwne, że mały leszcz, który nie jest w stanie połknąć 15-milimetrowej kulki, zaczepiony jest idealnie za dolną wargę. Pisząc ten artykuł cały czas przed oczami mam pewien obrazek pokazujący górkę, wypłycenie. To typowy obrazek, który każdy z was pewnie nieraz widział. Nęcenie na górce, a łowienie na spadzie. To typowa taktyka, która bardzo często się sprawdza. Muszę przyznać, że sam często robię taki błąd, nie kładąc zestawu na górce. Zakładam, że te największe karpie będą czaiły się w głębszych partiach wody. Przecież te olbrzymy nie różnią się fizjologią od mniejszych karpi. Tak samo lubią cieplejszą wodę na wypłyceniach i pewnie zakodowane mają, że czeka tam pożywny pokarm. Być może zostawiając częściej zestaw na płytkiej wodzie, również można mieć na kiju godnego przeciwnika.

Zestaw umieszczony był w dość płytkim miejscu.
Zestaw umieszczony był w dość płytkim miejscu.

Jak płytko?

Brań karpi możemy spodziewać się nawet z trzydziestocentymetrowej wody. Oczywiście nie będą to wielkie okazy, ponieważ duży karp sam posiada około 30 cm wysokości. Nie jest w stanie wejść na taką mieliznę i jeszcze żerować. Pojęcie płycizny będzie interpretowane na różne sposoby. Głębokość wahająca się od 0,5 m do 1,5 m to według mnie płytka woda. Ogólnie unikam takich głębokości. Lubię łowić na głębszych partiach wody. Wszystko zależy od sytuacji, jaka nas spotka. Chwilami jesteśmy zmuszeni zmienić naszą taktykę widząc kumulującą się rybę przy brzegach. Zawsze staram się oglądać i czytać wodę, a nie patrzeć, gdzie… ptaki latają. Cwane karpie w dzień nie zdradzają swojej obecności pokaźnymi spławami. Zazwyczaj zauważyć można odchodzące fale od brzegów i obfite bąblenia. Jednak po zachodzie, kiedy zrobi się ciemno, nieraz możemy usłyszeć mocny spław na płytkiej wodzie. Za dnia przyjemność dla oka, w nocy zaś koncert dla uszu.

Świetny materiał, by stworzyć niezauważalny zestaw.
Świetny materiał, by stworzyć niezauważalny zestaw.

Cisza!

Duże karpie będą bardzo ostrożne przed wpłynięciem na płytką wodę z kilku względów. Przede wszystkim muszą czuć się bezpiecznie – każdy nienaturalny odgłos może spłoszyć nam rybę z łowiska. Przypomina mi się pewna zasiadka, która miała miejsce kilka lat temu na płytkim łowisku. Poznałem tam dwóch Niemców, którzy przywieźli ze sobą dwa namioty. Jeden ustawili tuż przy wędkach, drugi rozwinęli 30 metrów dalej na skarpie. Ten przy wędkach służył jako sypialnia, a w drugim przebywali cały dzień. Łowili bardzo blisko brzegu i przez to, że starali się być jak najciszej, złowili kilka ładnych karpi. Cicho musimy również łowić, głośne nęcenie spombem, dużymi kulami lub rakietą w ogóle nie wchodzi w grę. Chcąc przechytrzyć większe osobniki na płyciznach staram się zakładać nawet mniejsze ołowie, aby wpadający zestaw do wody robił jak najmniej hałasu. Łowienie punktowe z siateczką PVA doskonale łączy się z nęceniem samymi kulkami proteinowymi podanymi z kobry lub procy. Na mniejszej głębokości woda jest bardziej przejrzysta. Dodatkowo piaszczyste dno sprawia, że karpie lepiej wszystko widzą. Każde odstępstwo od naturalnego otoczenia ryb, na przykład kolorowa przynęta czy rzucający się w oczy element naszego zestawu, będzie skutecznie odpychał karpie. Jedynym momentem, w którym karpie nie zwracają uwagi na otoczenie, jest czas tarła. Rzeczą naturalną jest, że w tym momencie priorytet przejmują sprawy fizjologiczne. Przeciskające się między sobą karpie na płyciznach robią wtedy niezłe widowisko. Czy jest wtedy szansa na branie? Zdarzało mi się, że któryś z nich zainteresował się przypadkowo jedzeniem, ale w tym momencie ważniejsza jest karpiowa miłość.

Warto zaopatrzyć się w czułe sygnalizatory.
Warto zaopatrzyć się w czułe sygnalizatory.

Niezauważalny zestaw

Skuteczne łowienie z płytkiej wody w dzień może być możliwe dzięki użyciu niewidocznego w wodzie fluorocarbonu. Przezroczysta woda zdemaskuje każdą żyłkę. Fluorocarbon jest w tej sytuacji alternatywą. Posiada jeszcze dodatkowy plus – wytrzymały na przetarcia pozwoli doholować szorujące po płyciźnie karpie. Do przyponu strzałowego używam wówczas fluorocarbonu Trilene Big Game od Berkley o grubości 0,61 mm i wytrzymałości 40 lbs. Piętą Achillesową fluorocarbonu jest jego znikoma rozciągliwość, dlatego powinniśmy być dwa razy bardziej delikatni przy holu mając na ostatnich metrach strzałówkę i przypon z fluorocarbonu. Nie ma rzeczy niezniszczalnej. Ten niewidoczny w wodzie materiał nie lubi wszelkiego rodzaju zagięć. Radziłbym popuścić trochę hamulec, wydłużyć hol, ale w zamian cieszyć się karpiem na macie. Każdy uwiązany przypon sprawdzam kilka razy, zanim poślę go do wody. Patrzę, jak się układa, przeciągam go przez ręce, próbuję, czy dobrze się zacina. Przypon ma ogromne znaczenie, a niedokładność w jego wykonaniu może pogorszyć nasz nastrój po straconej rybie. Fluorocarbon lubi się zwijać. Nierówny przypon będzie odstawał od dna, dlatego po nawiązaniu nowego przyponu prostuję go na ciepło przy parze. Dobre firmy proponują swoim zwolennikom akcesoria w różnych kolorach. Gumki i klipsy do tworzenia bezpiecznego zestawu możemy dobrać w kolorze dna. Ja sam najbardziej preferuję lekko przezroczyste, które idealnie dobierane z fluorocarbonem i ciężarkiem kładą się na dnie w niewidoczny sposób. Wracając myślą do wypłyceń na otwartej wodzie, warto zaopatrzyć się w ciężarki z wypustkami. Często silny wiatr, fala i wzmożony nurt będą ściągały nam ciężarki typu łezka lub pocisk. Lepiej mieć pewność, że nasz zestaw jest w tym miejscu, w którym go położyliśmy.

Delikatne nęcenie na zestaw.
Delikatne nęcenie na zestaw.

Przynęta na płyciznę

Wiosną, gdy woda posiada temperaturę pomiędzy 10 a 15 stopniami Celsujsza, bardzo dobrze sprawdza się pojedynczy większy pellet, który dodatkowo można obkleić pastą. Pastę najlepiej sporządzić krusząc bardzo drobno pellet i zalać odrobiną wrzątku. Po chwili można zacząć ugniatać ciasto do uzyskania pasty. Tak podana przynęta będzie bardzo szybko pracowała, jednak zawsze będziemy pewni, że pod spodem jest jeszcze pellet, który nawet po rozpuszczeniu pasty utrzyma się troszkę dłużej na włosie. Na płycizny, gdy wiem, że dno jest twarde, stosuję pojedyncze kulki tonące. Dobrze jest, gdy kolor tych kulek zlewa się z kolorem dna, wówczas karpie będą mniej ostrożne. Duże ryby podążają na płycizny w poszukiwaniu ślimaków, ochotki, larw, raków. Przeważnie stosuję podobny zapach kulek, coś w rodzaju śmierdziela, który ma oddawać naturalną woń w tym miejscu. Ewentualnie przy braku współpracy z karpiami można spróbować wariacji zapachowej z wszędzie sprawdzającą się truskawką. Tak jak wcześniej pisałem, na płytkiej wodzie zazwyczaj roi się od mniejszych karpi. Łowiąc na pływaki lub podniesione przynęty możliwe, że będziemy mieć więcej brań, ale młodzieży. Zmiana przynęty na jedną tonącą kulkę już nieraz przyniosła mi brania większych ryb. Chcąc przechytrzyć największe karpie, warto postawić dwie duże kule i nie zwijać aż do brania. Taka taktyka pozwoli człowiekowi odpocząć na zasiadkach karpiowych, a przy okazji będzie to przynęta selektywna.

 

Hol

Porównując hol karpia na płytkiej i głębokiej wodzie można wskazać pewne różnice. Zacięty karp na wodzie o głębokości 1 m zazwyczaj wychodzi do góry i się wykłada. Widziałem sytuację, gdzie podczas dalekiej wywózki na odległość około 250 m nastąpił konkretny spław karpia, a po dosłownie sekundzie odezwał się sygnalizator. Zanim dobrze napięła się żyłka, by ruszyć swinger, karp dał już o sobie znać. Karpie na płytkiej wodzie nie mając gdzie murować, uciekają mocno w bok. To niekomfortowa sytuacja w momencie, gdy nie mamy środka pływającego lub możliwości wychylenia się za trzciny. Na zamkniętym już łowisku „Rudy” była to udręka, kiedy wyciągało się karpia ze stanowiska lub dwa z boku. Karpie z głębin ciężej będzie oderwać od dna i wydobyć na powierzchnię.

Taka przynęta będzie bardzo szybko pracowała.
Taka przynęta będzie bardzo szybko pracowała.

Wypłycenia i mielizny zawsze będą „bankowym” miejscem żerowania karpi. Gdzieś w głowie jednak tkwi myśl, że w głębinach i dołkach mieszkają te największe. Potwory z głębin zawsze będą fascynowały i pobudzały wyobraźnię. Jak dotąd większość zasiadek planowałem tak, by zawsze mieć dostęp do głębszych partii zbiornika. Czas chyba przeprosić płycizny, które nieraz potrafią hojnie obdarować.

Skomentuj