Taktyka na krótkie wypady
Taktyka na krótkie wypady

Przetłumacz:

Praca, rodzina i inne równie ważne sprawy zabierają z życia wędkarskiego dużo czasu i dlatego większość z nas woli jednodniowe wypady nad wodę. Niestety wiele wypraw realizowanych jest po pracy i tylko w ciągu kilku godzin.

Średnia ocen:

W tym artykule chciałbym skupić się na rodzajach zanęty, montażu zestawów, ich prezentacji i przygotowaniach przed samodzielnym połowem. To przynęta jest tym, co kusi karpia, więc jesteśmy zmuszeni wiedzieć sporo o naszym miejscu połowu, aby schwytać wymarzone ryby. Nie zawsze jest to łatwe do zrobienia, a będąc nad wodą musimy być absolutnie pewni tego, co robimy i w jaki sposób przygotowujemy swoje przynęty. Oto kilka rad, którymi chciałbym się z wami podzielić. Przygotowanie przed samodzielnym połowem jest bardzo ważne, a nad wodą musimy być w stu procentach gotowi i nie tracić czasu na zajmowanie się przynętami. Dlatego sprawami dotyczącymi zanęty zajmuję się w domu, a na zasiadce staram się całkowicie wykorzystać czas na połów. Na krótkich wypadach wędkarskich warto w miejsce nęcenia dać jak najbardziej atrakcyjne przynęty dla karpi, na które zareagują natychmiastowo.

Na szybkich zasiadkach też możemy łowić z powodzeniem.
Na szybkich zasiadkach też możemy łowić z powodzeniem.

Dlatego pierwszą zasadą jest właśnie odpowiedni dobór zanęty. Mimo wszystko jest to całkowicie indywidualna sprawa i każdy wybiera takie przynęty, które według niego są najlepsze. Na rynku istnieje wielu producentów i szeroka gama produktów, dlatego naprawdę jest z czego wybierać. Osobiście stawiam na te, które uważam za bardzo atrakcyjne i takie, które mają szeroki wachlarz produktów i zastosowań. Już dwa lata używam zanęty Rapid Goulash i ta właśnie jest moją ulubioną. Tę silnie aromatyzowaną zanętę można kupić w postaci granulek, kulek w różnych, również klasycznych, średnicach, później pasty wędkarskie, pływające kulki, płynne atraktory, także dipy i aminoliquid. Te ostatnie są dla mnie zasadniczymi elementami w przygotowaniu przynęty.

Pierwsze, co robię przed samodzielnym połowem, jest przygotowanie zanęty – pelletu i kulek. Chętnie używam tych dwóch przynęt razem, ponieważ kulki z twardszą strukturą podołają atakom mniejszej ryby, a pellety szybko się rozpuszczą i dzięki temu idealnie rozpoczniemy połów w wybranym przez nas miejscu.

Ostatnie rzuty przed zachodem słońca.
Ostatnie rzuty przed zachodem słońca.

Najważniejszym krokiem do udanego połowu jest uwydatnienie naszej przynęty, a do tego używam atraktorów Aminoliquid, które zawierają dobrej jakości esencje, ekstrakty białkowe i aminokwasy, które uwydatniają nasze przynęty. Dlatego właśnie zawsze przed wyprawą wsypuję kulki i pellety osobno do wiader i zalewam je Aminoliquidem. Tak przygotowane kulki i pellety kilka godzin później nasiąkną aromatyczną substancją i staną się dzięki temu jeszcze bardziej atrakcyjne. Osobiście zalewam owe kulki i pellety z odpowiednim wyprzedzeniem, nawet kilka dni czy też tygodni wcześniej, aby zanęta nasiąknęła możliwie jak najbardziej. Jeśli łowimy w mocno zamulonych wodach, ten sposób połowu jest bardzo efektywny. Tak przygotowaną przynętę mogę przechowywać nawet przez kilka tygodni, a nawet miesięcy, dlatego mam ją zawsze przygotowaną na wyprawy wędkarskie.

To się sprawdza!
To się sprawdza!

Oklejać i oklejać!

Innym czynnikiem, który może uatrakcyjnić waszą przynętę, jest użycie past wędkarskich. Osobiście na taką metodę zdecydowałem się w zeszłym roku i śmiało mogę powiedzieć, że dzięki temu udało mi się złowić o wiele więcej okazów niż wędkarzom, którzy łowili obok mnie. Tę metodę przygotowania przynęt pod haczykiem stosuję cały rok, zwłaszcza wiosną i wczesną jesienią, gdy temperatura wody powoli spada. Jest to dobry sposób, aby zwiększyć atrakcyjność naszej przynęty. Pasta wędkarska tworzona jest z oryginalnego miksu kulek proteinowych jednakowego smaku, podczas dodawania kolejnych składników pasta będzie miała odpowiednią plastyczność i rozpuszczalność. Kiedy wrzucimy ją do wody, pasta powoli zaczyna uwalniać wyraźny pokarmowy sygnał w okolicach przynęty i zacznie tworzyć się lekka smuga, która jest dla ryb bardzo interesująca. Taką pastą możecie okleić każdą przynętę, a tym samym zwiększyć jej atrakcyjność. Podczas jednej, krótkiej wyprawy wędkarskiej wpadłem na pomysł, żeby zostawiać pastę w cieple lub podczas słonecznych dni wystawić ją na działanie ciepłych promieni słonecznych. Pasta dzięki takiej reakcji zmiękcza się, uwalnia oleje i płynne atraktory. W ten sposób już od początku pasta jest bardzo plastyczna i w łatwy sposób się z nią pracuje. Możemy także kawałkiem pasty owinąć kulki proteinowe lub pellety, a dzięki temu jeszcze bardziej uatrakcyjnić przynęty pod haczykiem. Szczególnie wiosną i jesienią owijam tą właśnie pastą nawet i ołów, który jest częścią montażu.

Garść kulek w niektórych sytuacjach w zupełności mi wystarczy.
Garść kulek w niektórych sytuacjach w zupełności mi wystarczy.

Bez PVA ani rusz

Kolejną rzeczą, której lubię używać, jest woreczek PVA. Służy do łatwiejszego punktowego nęcenia, a ostatnio te rozpuszczalne worki stały się bardzo popularne. PVA wykorzystuję za każdym razem, gdy jestem na krótkiej wyprawie wędkarskiej. Worek PVA jest rozpuszczalny w wodzie i bardzo ważny jest dobór przynęty, jaką do niego władamy. Takie woreczki najchętniej uzupełniam 4-6 zgniecionymi kulkami o średnicy 18 mm, ale ciekawe są także małe 4-milimetrowe pellety, których do tego woreczka wchodzi najwięcej. Tak przygotowane woreczki przechowuję w swoich zapasach, a dla zwiększenia ich atrakcyjności zalewam je jeszcze dipem lub Aminoliquidem i zostawiam zamoczone na kilka godzin przed zasiadką. Taki woreczek PVA przymocowuję do haczyka. Gdy on się nam rozpuści, uzyskamy dla karpia niezwykły, atrakcyjny smakołyk.

PVA zalewam liquidem lub dipem kilka godzin przed zarzuceniem.
PVA zalewam liquidem lub dipem kilka godzin przed zarzuceniem.

Montaż zestawu

Montaż zestawu i jego samodzielne przygotowanie jest indywidualną sprawą, jednak trzeba brać pod uwagę warunki i sposób, w jaki łowimy. Marzeniem każdego wędkarza jest mieć zestaw tak idealny, że przy pierwszym kontakcie z karpiem ryba chwyci haczyk i on na pewno ją zdobędzie. Osobiście jestem zwolennikiem korzystania z prostego zestawu, bez zbytecznych rurek, krętlików czy też koralików. Karp bardzo dobrze widzi i gdy zauważy podejrzanie dużo dziwnych dla niego rzeczy, będzie bardzo ostrożny i przy każdym podpłynięciu minie wasz zestaw. Dlatego właśnie podczas wyboru mojego zestawu staram się, aby wyglądał w wodzie jak najbardziej neutralnie. Wybieram haczyki wielkości 8 oraz bardzo cienkie żyłki karpiowe. Dobrą plecionką wędkarską jest na przykład Silky Core 20Lb – niezwykle miękka i bardzo wytrzymała. Łączę ją z fluorocarbonem lub z plecionką Silky Core. Pozycjonerów na haczykach używam tylko w wyjątkowych przypadkach. Jeśli przy łowieniu stracę jedną lub dwie ryby, wtedy właśnie zakładam pozycjonery, aby w ten sposób wyprofilować haczyk pod odpowiednim kątem, a przede wszystkim poprawić efekt zacięcia ryby oraz uniemożliwić rybie wyplucie haczyka. Kolejnym ważnym elementem jest kolor ołowiu, który wykorzystuję. Zawsze staram się wybrać kolor według barwy dna w danym miejscu. W zatopionych kamieniołomach jest on w odcieniach imitujących kamień, odwrotnie zaś w jeziorach i rzekach, wtedy wybieram kolor czarny, ponieważ bardziej odpowiada ciemnej barwie dna.

Dzięki moczeniu kulek, zaczynają one szybciej pracować w wodzie.
Dzięki moczeniu kulek, zaczynają one szybciej pracować w wodzie.

Moczenie kulek proteinowych

Kolejną – bardzo ważną na krótkich wypadach – sprawą, o której chciałbym wspomnieć, jest moczenie kulek proteinowych. Dlaczego? Gotowe kulki są efektem specjalnego procesu produkcyjnego, a ostatnim elementem w produkcji jest właśnie ich gotowanie. Niektórzy gotują kulki w wodzie, inni – bardziej ekologicznym sposobem na parze, ale i tak powstaje na kulce „skorupa“ o grubości 1 mm, która uniemożliwia pracę kulce zaraz po wrzuceniu jej do wody. To jest jak jedzenie emenemsów. Najgorszym momentem jest czekanie na rozpuszczenie się skorupki, pod którą znajduje się pożądana czekolada. Coś podobnego jest właśnie w kulkach, dlatego właśnie staram się tę „skorupkę“ usunąć i rybom przygotować już gotową przynętę. Po przyjeździe na miejsce biorę wiadro, w którym mam przygotowane nadipowane kulki oraz pellety i wyciągam odpowiednią ilość, którą na tej wyprawie zużyję.

Minimalistyczny zestaw.
Minimalistyczny zestaw.

Tę właśnie przygotowaną ilość zanęty zalewam wodą tak, aby wszystkie kulki były zatopione. Polecam wodę wyłącznie z miejsca, w którym łowicie! Jeśli używacie kulek wyjątkowo twardych, gdzie wiecie, że na rozmoczenie potrzeba nawet kilku godzin, polecam zrobić to już kilka godzin wcześniej przed samodzielnym połowem. Uważajcie na to, jaką wodą zalewacie owe kulki. Jeśli korzystacie z wody użytkowej, polecam tę wodę przegotować. Woda użytkowa jest różnie modyfikowana, a mogą być dodawane do niej różne substancje, na przykład chlor, chloramina B, podchloryn sodu lub inne zanieczyszczenia, które mogą mieć wpływ na zapach i smak przynęty. Wtedy zamiast wzmocnić naszą przynętę, możemy otrzymać efekt zupełnie odwrotny.

Całe wyposażenie na krótki wypad.
Całe wyposażenie na krótki wypad.

Zatem zalane przynęty zostawiamy na około 60-90 minut do namoczenia, a później wodę wylewamy. Przygotowane kulki proteinowe stają się idealnie śluzowate, a pellety mają już tendencję do powolnego rozpadania się i tak to właśnie ma wyglądać. Łopatką mieszam wszystkie przynęty we wiadrze, a uwolnione cząsteczki z pelletu i kulek tworzą swego rodzaju zawiesinę, która otacza całą zanętę. Gdy nie mam takiej możliwości, aby użyć pontonu lub łódki zanętowej, to decyduję się na nęcenie rakietą Spomb. Przy nęceniu przemoczoną zanętą powstaje cudowna „mgła“, w której umieszczam swój montaż woreczka PVA i kulek oklejonych pastą. W ten sposób przygotowane miejsce nęcenia jest dla ryb bardzo atrakcyjne i karpie odwiedzają je natychmiastowo. Z pewnością dzięki temu wszystkiemu miałem dużo więcej złowionych okazów w krótkim czasie niż wtedy, kiedy używałem twardych, suchych kulek, które rozpuszczają się i uwalniają swoje substancje atrakcyjne dla ryb dopiero kilka godzin później. Jest to taktyka, która wielokrotnie mi się opłacała i działa nadal. Spróbujcie sami! Życzę wszystkim dobrym rybakom udanych połowów.

 

Skomentuj