Zaloguj

Wydanie 6/2019 - PREMIERA

Żwirowe piękno Lubelszczyzny
Żwirowe piękno Lubelszczyzny
Krystian Grochowski

Jednym z pierwszych łowisk, które odwiedziłem w roku 2019, był niewielki zbiornik pożwirowy w województwie lubelskim – Eko Farma. Wraz z Arkiem zdecydowaliśmy się spędzić tam klika dni, próbując na własnej skórze przekonać się, cóż ta woda skrywa.

Eko Farma to woda żwirowa, która ma zaledwie 11 hektarów, ale stojąc nad jej brzegiem mamy wrażenie, że jest sporo większa. Świetne ukształtowanie linii brzegowej to na pewno atut tego łowiska. Z jednej strony brzegi bardzo strome, w niektórych miejscach wręcz pionowe, z drugiej zaś - plaża i cyple, do których jest prosty dojazd. Na pierwszy rzut oka miejsce to zdaje się być idealne na rodzinne wypady i w rzeczywistości takie jest, bo zaplecze sanitarne zbiornika i baza noclegowo-wypoczynkowa robi wrażenie.

Eko Farma to nie tylko zbiornik, to cały kompleks, na który składają się łowisko, pokoje noclegowe, sala bankietowa, restauracja i domki wypoczynkowe. Jak pewnie się domyślacie, jest to raj dla rodzin i kochających wygodę wędkarzy.

Świetne ukształtowanie linii brzegowej to na pewno atut tego łowiska.

Jeśli o mnie chodzi, to uwielbiam łowić wszędzie tam, gdzie nie jest łatwo, a zbiornik, z którym mam przyjemność się mierzyć, ma do zaoferowania coś więcej niż tylko wodę. Eko Farma, jak się okazało, idealnie spełnia wszystkie moje wymagania. Ta żwirownia - mimo swej niewielkiej powierzchni - to istny raj dla tych, którzy lubią kombinować z położeniem zestawu. To, co pokazuje sonda, to sama przyjemność dla oka - górki, dołki, ostre spady, podwodne półki, przybrzeżnie zatopione drzewa – świetna sprawa. Jadąc nad wodę wiedziałem, że jest tam duża ilość racicznicy, która - jak to zwykle bywa - obrasta wszelkie podwodne zawady oraz strome górki, przez co najlepiej wypływać po rybę, aby uniknąć przecięcia przez nie żyłki. Tak więc naturalny pokarm jest, zawady są, trudność zbiornika jest, karpie są, naturalny charakter jest - pozostaje tylko obrać taktykę i spróbować przechytrzyć tamtejszych podwodnych mieszkańców!

Po przyjechaniu na łowisko, załatwieniu formalności oraz spraw biznesowych zaczęliśmy rozbijać obozowisko na ostatnim możliwym do rezerwacji stanowisku - „cyplu karpiowym”. Mimo że przyjechaliśmy z samego rana, to za sondowanie i wywożenie zestawów zabraliśmy się dopiero wieczorem. Marcowa noc jak zawsze dała o sobie znać temperaturami bliskimi 0 stopni Celsjusza, ale to jakoś na nas większego wrażenia nie zrobiło, bo pogoda dla nas to jedno, a dla ryb - drugie. Sonda pokazywała nam zaledwie 6,5 stopnia Celsjusza, co nie było zbyt dobrym prognostykiem, jeśli chodzi o intensywność żerowania karpi. Ze względu na to i pierwsze starcie z Eko Farmą postanowiliśmy zbadać, co się dzieje, więc praktycznie nie nęciliśmy, bo jedyną zanętą, jaką posłaliśmy do wody, było to, co w siatce PVA i kilka połówek kulek na zestawie. Jak doświadczenie nas nauczyło, na tego typu zbiornikach szukamy załamań spadów i miejsc obrośniętych racicznicami. Fajnie to brzmi, ale po pierwszej rundzie pontonem miałem wrażenie co 10 metrów, że to tam postawiłbym zestaw, bo miejscówek, które wydawały się idealne, było tam mnóstwo.

Jedyną zanętą, jaką posłaliśmy do wody, było to, co w siatce PVA i kilka połówek kulek na zestawie.

O dobrym rozszyfrowaniu łowiska przekonaliśmy się jeszcze tego samego wieczora, łowiąc niewielkiego karpia. Był to dobry znak i najlepsze możliwe otwarcie zasiadki. Kolejne godziny mijały spokojnie i następnego dnia zdecydowaliśmy się na przewiezienie zestawów, dochodząc do wniosku, że tą zasiadkę spróbujemy wykorzystać najaktywniej, jak tylko możemy. Poranne słońce i ogrzane, płytsze partie wody zmusiły nas do obstawienia przybrzeżnych miejscówek, ale - jak się później okazało - było to zupełnie nieskuteczne, co potwierdziły kolejne ryby łowione z największych spadów zlokalizowanych przy podwodnych górkach, na środku naszego obszaru do obłowienia. Mimo tak niskiej temperatury wody i nocnych przymrozków udało nam się przechytrzyć jeszcze kilka karpi. Muszę przyznać, że ryby na Eko Farmie są niezwykle silne i mimo wczesnej pory roku już dało się odczuć na kiju ich potencjał w walce. Dodatkową atrakcją i wyzwaniem były racicznice i myśl przy każdym holu, że jeśli choć na chwilę stracę czujność przy operowaniu wędką i kołowrotkiem to zaliczę obcinkę. Tak więc nawet hol 12-kilogramowego karpia dostarczał dużą dawkę adrenaliny.

Muszę przyznać, że ryby na Eko Farmie są niezwykle silne i mimo wczesnej pory roku już dało się odczuć na kiju ich potencjał w walce.

Dzięki takiej taktyce te kilka dni minęło mi bardzo szybko, ale to, co się wydarzyło ostatniej nocy, było idealnym podsumowaniem tej zasiadki. 3 niezwykle szybkie odjazdy, 3 niezwykle szybkie sprinty w samej piżamie do wędek, -3 stopnie Celsjusza i po kilkanaście minut holu każdej ryby. Mimo że w głowie już miałem myśli o ponad 400 kilometrach za kółkiem, to jednak z uśmiechem na twarzy kładłem się nad ranem do snu, wiedząc, że dzięki tym braniom udało mi się złowić trzy największe ryby tego wypadu.

imo że w głowie już miałem myśli o ponad 400 kilometrach za kółkiem, to jednak z uśmiechem na twarzy kładłem się nad ranem do snu.

Dokładnie sobie zdaję sprawę z tego, że nie waga i ilość złowionych ryb tak naprawdę zapadnie mi w pamięć po tej wiosennej zasiadce, a klimat, jaki jej towarzyszył. Woda, którą niebawem mieliśmy się zaopiekować, dała nam tak fantastyczne wrażenia i mimo niesprzyjającej pogody obdarowała nas silnymi, zdrowymi rybami, pokazując potencjał, jaki w niej drzemie. Na pewno tam wrócę, bo jest w niej coś takiego, przez co nie patrzy się na odległość, tylko wsiada w samochód i z „bananem” na twarzy wciska pedał gazu. Tak więc do następnego razu Eko Farmo!

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ